Szukasz konkretnych informacji, ile można zarobić przez internet? Zajrzyj do tego artykułu! Pokażę Ci: ile zarabiam przez internet i na czym dokładnie zarabiam. Podam konkretne sposoby i kwoty. Przez 10 lat, półpasywnie, półautomatycznie zarobiłem ponad 1 milion złotych, więc wydaje mi się, że mogę być niezłym źródłem informacji.
W artykule zamieściłem:
- „Klasyczne” i najbardziej wymarzone sposoby zarabiania przez internet — czyli takie, gdzie coś tam dzieje się automatycznie i magicznie mi wpada kasa na konto. Czyli takie wymarzone zarabianie przez internet, które jest marzeniem każdej osoby, która szuka na ten temat informacji i chciałaby sobie stworzyć podobne, dodatkowe źródło dochodu.
- „Półklasyczne” metody zarabiania, które bez internetu byłby niemożliwe — gdzie już muszę się wysilić bardziej, siąść, „normalnie” popracować przy komputerze, ale dalej zarabiam DZIĘKI INTERNETOWI. Najczęściej to świadczenie usług w marketingu, ale gdyby nie internet, to ten sposób zarabiania nie byłby możliwy.
Artykuł podzieliłem na dwie części:
W pierwszej podaję, na czym i ile zarobiłem przez internet. Podaję nazwę sposobu zarobku, krótko wyjaśniam, o co w tym sposobie chodzi, i podaję, ile udało mi się zarobić w ciągu ostatniego roku. Ponieważ artykuł piszę w czerwcu, to kwoty podaję na przełom 2025 i 2026 roku (od czerwca 2025 do czerwca 2026).
W drugiej części, na dole, artykuł uzupełniłem o dodatkowe informacje i dzielę się paroma przemyśleniami, które mogą być dla Ciebie ciekawe, jeżeli szukasz informacji o tym, ile można zarobić w internecie (zwłaszcza jeżeli zastanawiasz się, czy warto „wejść” w podobny model).
Nie jestem internetowym milionerem. Nie będę bajdurzył o tym, jak to lekko, łatwo i bez bólu generuję milionowe zyski. Pokażę Ci za to, że w internecie można zarobić niezłe i uczciwe pieniądze. W sposób ciągły i powtarzalny. I nie trzeba do tego robić z siebie influencera, który drze japiszona jak pawian i jest znany z tego, że robi i mówi dużo, za to niezbyt mądrze.
Wydaje mi się też, że właśnie takiego artykułu brakowało, bo mam wrażenie, że kiedy temat wielkości zarobków w internecie się pojawia (innymi słowy: jeżeli ktoś w reklamach / postach / filmach opowiada, ile zarobił przez internet), to w większości przykładów są to zawsze ciężkie miliony, jakby zarabianie mniejszych kwot było niemożliwe lub wstydliwe.
Co ciekawe, póki co AI, mimo, że hula już pod prawie 4 lat nie zarżnęło żadnego z tych modeli, choć są tak oklepane (o dziwo).
Ja żadnego wstydu nie czuję, więc lecimy!
1. Publikacje artykułów sponsorowanych przygotowanych przez reklamodawców
Mamy strony, na których partnerzy chcą zamieścić swoje artykuły. Publikacja takich artykułów pomaga w pozycjonowaniu stron tych firm lub powoduje, że wzmianki o tych firmach pojawiają się w wynikach wyszukiwania AI.
Obecnie umożliwiam zamieszczenie artykułów na:
- Tej stronie (sardynkibiznesu.pl)
- Blogu mojej mamy o przepisach i podróżach — jawagabunda.pl
- Kilku starych stronach o zdrowiu, między innymi stopnadwadze.pl (kiedyś miałem ambitny plan, żeby mieć największy w Polsce portal o tematyce bycia fit i dookoła niego powstało jeszcze parę projektów), które opłacam, utrzymuję serwery i czasem ktoś coś na nie kupi.
Ile zarabiam na publikacjach artykułów?
- Jawagabunda.pl — 1700 zł miesięcznie / 20 500 zł na rok.
- Sardynkibiznesu.pl — 1200 zł miesięcznie / 14 400 zł na rok.
- Strony o zdrowiu (stopnadwadze.pl i inne) — obecnie, w 2026 roku, jest to 160 zł miesięcznie, co daje mi około 2000 zł rocznie.
Ciekawostka: w najlepszych latach (około 2018–2020) wyciągałem na stronach o zdrowiu nawet 4000–5000 zł miesięcznie!
No, ale tak to jest z zarabianiem przez internet…
Najpierw dobrze żre, a potem zdycha.
A przyznam się, że choć plan miałem ambitny (chciałem stworzyć największą polską stronę o zdrowiu), to w trakcie tej drogi gdzieś mi ten entuzjazm się ulotnił. I zarobki sflaczały adekwatnie do spadku entuzjazmu.

2. Afiliacja — czyli Święty Graal zarabiania przez internet, bo (w teorii) nic nie robisz a kasa sama wpada na konto 24 h / dobę
Najbardziej klasyczny i wymarzony model wszystkich osób, które chcą zarabiać przez internet. Kombajn do zarabiania, dzięki któremu kasa wpada na konto rano i wieczorem. Czyli ktoś wchodzi na Twoją stronę / korzysta ze specjalnego linka lub kodu do sklepu, sklep nalicza prowizję, jeżeli polecony przez Ciebie klient kupi.
Gdzie i na czym zarabiam dzięki afiliacji?
Na Sardynkibiznesu.pl zarabiam dzięki pozycjonowaniu — mam wypozycjonowane wysoko artykuły, w których polecam programy, z których korzystam.
Na afiliacji na Sardynkibiznesu.pl mam 4600 zł miesięcznie / 52 800 zł na rok.
Niżej artykuły — konie pociągowe tego modelu, które generują 60% zysków:
Na JaWagabunda.pl to głównie polecenia związane z noclegami (i programem partnerskim Bookingu).
Jeszcze w 2024 roku wyciągaliśmy na tym około 500–1000 zł miesięcznie, obecnie niestety dużo artykułów nam poleciało w wynikach i wpadają grosze. Czyli obecnie okrągłe 0 zł.

3. Regulaminy, e-booki, dokumenty i kursy online — absolutny klasyk zarabiania online, który chce robić każdy
Kolejny klasyk, który chyba ostatnimi czasy trochę przydusił rynek, bo w latach 2020–2023 „wszyscy” chcieli być twórcami online. Pojawiło się mnóstwo produktów słabej jakości i trochę się przejadły klientom (takie mam wrażenie). W tym złotym okresie przygotowaliśmy parę produktów, które może już nie są na takim szczycie, ale stały, niewielki, stabilny zysk przynoszą.
Obecnie, w 2026, na produktach, kursach online i e-bookach zarabiam na sardynkibiznesu.pl około 500 zł miesięcznie / 6000 zł na rok.
W szczytowym okresie (okolice 2022 roku) wyciągaliśmy bez reklam, wyłącznie pozycjonowaniem i newsletterem, przez 2 lata po 2000–4000 zł miesięcznie.
Tu prym wiodą dwa produkty:
Raz na jakiś czas sprzedaje się również e-book, który swojego czasu wygenerował nam 70 000 zł czystego zysku, czyli pomysły na aktywne zabawy dla dzieci.
Obecnie sprzedaje się co 3 miesiące 1 sztuka, więc zarabiamy na nim zawrotne 200 zł na rok.
4. Prowizja za wyświetlenia filmów na YouTube i Facebooku
YouTube i Facebook płacą mi za wyświetlenia filmów / postów profili, którymi się opiekuję.
Obecnie zarabiam na wyświetleniach na:
- Kanale YouTube Sołtys Dźwiga — około 1500 zł miesięcznie / 18 000 zł rocznie.
- Profilu na Facebooku Sołtys Dźwiga — około 1000 zł miesięcznie / 12 000 zł rocznie.
- Profilu na Facebooku Magiczne Lata 90 — około 300 zł miesięcznie / 3600 zł rocznie.
Jeżeli jesteś zaskoczony, zaskoczona, to tak — Facebook też ma program jak YouTube i też płaci za wyświetlenia. Niełatwo się do niego załapać, ale da się i to w Polsce, czego jestem sam najlepszym przykładem.
Jeżeli zarabianie w tym modelu Cię interesuje, koniecznie zerknij do artykułu Ile można zarobić na YouTube — tu dzielę się dokładniejszymi stawkami, printscreenami i wyliczeniami.

5. Konsultacje marketingowe zdalnie / online (przez internet) – pomagam ogarnąć marketing, by pozyskiwał klientów
Model półklasyczny. Ale dzięki niemu pracuję z domu i pracuję przez internet, a do pracy wystarczy mi komputer.
Na czym polega ten model?
Jeżeli ktoś ma problem z tym, żeby przez internet ściągnąć klientów, pisze do mnie, robimy spotkanie online i omawiamy, co i jak można zrobić, żeby klienci (dzięki działaniom w internecie) kupowali chętniej i częściej.
Niestety mam tutaj wysokie stawki, które dla 90% chętnych są nie do przeskoczenia (od 300 zł za godzinę), a żeby miało ręce i nogi, często takie konsultacje muszą zająć od 4 do 30 godzin.
Efekt?
Rocznie nie ma dużo tych konsultacji, ale zdarzają się złote strzały, a kasa zaiste jest godziwa.
W czym doradzam? W tym samym, w czym stała obsługa marketingowa dla firm — o tym więcej w punkcie niżej.
6. Stała obsługa marketingowa firm
Model półklasyczny, bo fizycznie muszę się tą pracą zająć (choć pracuję głównie w domu przy komputerze), ale bez internetu to nie byłoby możliwe, bo 80% rzeczy, na jakich zarabiam, wiąże się wyłącznie z robieniem marketingu przez internet.
Mam 3 firmy, które stale obsługuję marketingowo.
Często podrzucam też praktyczne pomysły, które rodzą się w trakcie tej obsługi — np. jak zrobiliśmy biografię (zakładkę „o mnie”) na stronie z treningami indywidualnymi dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w Zabrzu.
Ile zarabiam na tej obsłudze?
Nie chcę się tym chwalić. Ale są to rzędy liczb liczone w tysiącach złotych miesięcznie od jednego klienta.
Na czym polegają moje obowiązki?
1. Najważniejsze — dyrektoruję — decyduję w firmach, jak robimy marketing, żeby działał i ściągał klientów
Moją kluczową funkcją jest „bycie” dyrektorem marketingu. Bez niej nic by w marketingu moich klientów nie działało. Moim głównym zadaniem jest szerokie ujęcie strategiczne, czyli odpowiedzi na pytania:
- Kim jesteśmy, co nas wyróżnia?
- Dlaczego klienci mają skorzystać z naszych usług?
- Jak o sobie opowiadamy klientom?
- Jak się chcemy z nimi komunikować?
- Jak chcemy być postrzegani w internecie?
- Jak chcemy ściągać klientów do naszej firmy?
- Jakie narzędzia (Google Maps, pozycjonowanie, rolki, reklamy, social media plus zarządzanie marketingiem wewnątrz firmy: oferta, ceny, usługi, mierzenie, komunikacja z klientem) wykorzystamy w internecie do tego, żeby nowi klienci do nas trafili i „starzy” stale korzystali z naszych usług?
- JAK wykorzystamy te narzędzia — co i w jaki sposób w nich zamieścimy, opublikujemy, jakie opisy, treści, filmy, grafiki przygotujemy, jak często to będziemy robić?
W ramach tego „dyrektorowania”:
- Planuję wizerunek firmy — czyli JAK chcemy być postrzegani, jaką mamy wizję, misję, co o nas powinni myśleć klienci.
- Przygotowuję pomysły marketingowe.
- Konsultuję pomysły na marketing z właścicielami firm — jestem takim odbijaczem myśli, któremu można się wygadać i zapytać, czy te pomysły na marketing są OK.
- Wdrażam te pomysły: rozpisuję cele i zadania, które musimy zrealizować.
- Mierzę skuteczność tych działań — czy finalnie nam się to opłaca, czy przepalamy budżet, z czego rezygnujemy, a w co wkładamy większe pieniądze.
- Zarządzam ludźmi, którzy podwykonują marketing w tych firmach — mówię, co, jak, dlaczego i kiedy mają zrobić, zarządzam ich pracą i przygotowuję zadania i rozliczam z efektów.
- Doradzam, co zmienić w ofercie / usługach i jak je sprzedawać, żeby i marketing i sprzedaż i świadczenie usług w firmie zawsze pod pachę, w jednym kierunku, wspierały się nawzajem i pomagały zarabiać pieniądze.
Piszę „dyrektor”, bo tym właśnie się zajmuje w innych firmach dyrektor marketingu, ale ja nie lubię tego określenia, bo wolę o sobie myśleć jak o solidnym rzemieślniku, który może coś tam wymyśla, ale przede wszystkim działa i wdraża te pomysły, a nie jest tylko gościem, co siedzi, pierdzi w stołek i wydaje zarządzenia.
2. Poza tą robotą strategiczną wykonuję też masę drobnicy rzemieślniczo — marketingowej (bo lubię i taki mam model działania):
- Tworzę treści (postów, opisów stron, newsletterów, mailingów).
- Piszę scenariusze rolek.
- Prowadzę social media (plus zarządzam komunikacją z odbiorcami).
- Montuję rolki.
- Kręcę rolki i filmy (fizycznie, biorę telefon, mikrofon i jadę kręcić).
- Pozycjonuję strony internetowe.
- Przygotowuję treści i grafiki (na strony, do reklam, newsletterów, postów).
- Ustawiam reklamy na Facebooku / Instagramie / Google Ads.
Od kiedy zarabiam w internecie?
Od pierwszego dnia jak założyłem firmę, czyli od 2016 roku. Tzn. najpierw pojawiła się opcja zarobku na artykułach sponsorowanych (bo jakieś strony robiłem wcześniej), a dopiero potem założyłem firmę. Na dzień napisania artykułu będzie to 10 lat.
Ile do tej pory zarobiłem przez internet?
Warto też, wydaje mi się, rozbić na części składowe ten 1 milion dochodu, o którym wspominałem na początku artykułu, czyli ile zarobiłem przez internet… odkąd wymyśliłem sobie, że będę zarabiał przez internet.
- Około 500 000 zł na artykułach sponsorowanych.
- Około 200 000 zł na programach afiliacyjnych.
- Około 36 000 zł na płatnościach za wyświetlenia na YouTube.
- Około 12 000 zł na płatnościach za wyświetlenia na Facebooku.
- Około 70 000 zł na sprzedaży e-booków — w tym głównie tego o zabawach dla dzieciaków.
- Około 150 000 zł na sprzedaży kursów i szkoleń online (między innymi gotowy wzór egulamin sklepu internetowego).
- X złotych na konsultacjach i obsłudze marketingowej firm (to moja słodka tajemnica, ale stanowi około 60–70% moich zysków w stosunku do klasycznego zarabiania przez internet).
Dlaczego NIE JESTEM internetowym milionerem (i za takiego się nie uważam)?
Ten milion to niby się wydaje dużo, ale jak te kwoty podzielisz przez 10 lat i do tego 12 miesięcy, to są niezłe, ale nie jakieś oszałamiające — uśredniając, wychodzi około 7000 – 8000 zł na miesiąc.
Godziwe pieniądze, ale do prawdziwych milionów im daleko.
Jakie założenia przyjąłem do napisania tego artykułu? Jak policzyłem to, ile zarabiam przez internet ?
- Wszystkie kwoty to czysty dochód, bez kosztów reklam — gdybym np. miał tego e-booka podać razem z zarobkami z reklam, byłoby to coś koło 250 000 zł przychodu.
- Kwoty podałem netto, nie wliczałem stawek VAT.
- Kwoty uśredniłem względem ostatnich 12 miesięcy (od czerwca 2025 do czerwca 2026) — dodałem je do siebie i potem podzieliłem na 12, żeby wyszła mi średnia kwota. Stale prowadzę raporty, gdzie i na czym zarabiam, więc policzenie tego nie było dużym problemem.
- Część zarobków miałem w dolarach, więc uśredniłem przelicznik do 3,5 zł / 1 $ (zaokrągliłem w dół, żeby nie przestrzelić).
- Końcówki zaokrąglałem w dół (czyli jak mi wyszło 1624 zł, to wpisałem 1620 zł).
- Częścią zysków się dzielę z innymi (więc nie jest tak, że mam te 8000 zł na czysto dla siebie) — z mamą za bloga albo z Humbakiem i Jurasem, czyli współautorami na Sardynkach.
- Ponieważ kwoty są uśrednione — bywają grubsze i chudsze miesiące. Jednego mogę zarobić 3000 zł, ale już kolejnego 10 000 zł. To nie jest tak, że zawsze pada stała kasa na konto.
- Na wszystkie wymienione w tym artykule modele, wystawiam faktury i odprowadzam podatek dochodowy i składkę zdrowotną.
Ważne! Pamiętaj o wydatkach i kosztach!
Pamiętaj, że do samych zarobków, też trzeba doliczyć koszty obsługi:
- Serwer (płatne co miesiąc) — około 2400 zł na rok (mam na nim wszystkie strony postawione).
- Domena (płatne co roku) — 90 zł za rok / na stronę.
- Platforma do sprzedaży kursów (płatna raz na rok) — 1900 zł na rok.
- Wtyczki do obsługi stron (płatne co miesiąc / raz na rok) — średnio 800 zł na rok.
Do tego trzeba opłacić np.:
- Program do montażu rolek — 700 zł na rok.
- Narzędzia AI do tworzenia treści — 2000 zł na rok.
- Program do grafik Canva — 700 zł na rok.
Oczywiście tych programów używam również w innych projektach (nie tylko do zarabiania przez internet), więc te koszty nie przenoszą się 1:1, ale uczciwie warto wspomnieć o tym, że są niezbędne i trzeba je uwzględnić.
Masz pytania dotyczące tego ile można zarobić przez internet? Pisz w komentarzu!
Masz pytania o to ile można zarobić w internecie? A może coś Cię w tych kwotach zaskoczyło albo chcesz, żebym któryś sposób zarabiania rozwinął szerzej? Śmiało pisz w komentarzu — chętnie odpowiem na każde pytanie.



Cześć jestem Radek i witam Cię na blogu SardynkiBiznesu.pl! Znajdziesz tu artykuły poświęcone najważniejszym zagadnieniom związanym z prowadzeniem małej firmy: marketing, prawo, księgowość, public relations, zarządzanie i IT. Mamy nadzieję, że dzięki nam oszczędzisz dużo nerwów, czasu i pieniędzy, a prowadzenie biznesu stanie się prostsze.