Wspieraj twórców. Najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić, żeby w internecie było więcej WARTOŚCIOWYCH TREŚCI

author: Radek Klimek

Jeżeli wierzysz, że w internecie zasługujemy na coś więcej niż wynurzenia patoinfluencerów, durne filmy generowane przez AI, clickbaity i dziennikarstwo uprawiane przez dyletantów, którzy nawet prognozę pogody muszą opakować w krzykliwy nagłówek, i chcesz, by ludzie dalej tworzyli wartościowe treści, które aż chce się czytać / oglądać, to mam dobrą informację.

Ty i ja możemy sprawić, że twórcy, którzy robią dobrą robotę, nie będą się poddawać i będą tworzyć lepiej, częściej i w większej ilości. To naprawdę bardzo proste, a przy tym wymaga to niewielkiego zaangażowania.

Jak mamy to zrobić? O tym w artykule.

Spis treści
Zwiń
Rozwiń

Artykuł w skrócie… – czyli czytaj, oglądaj i wspieraj tych, którzy robią dobrą robotę, bo dzięki Tobie będą chcieli więcej i częściej tworzyć!

NAJLEPSZE co możemy zrobić, by w internecie było więcej ciekawych treści, to:

  1. Pomóc tym, którzy tworzą dobre treści, więcej zarabiać.
  2. Dawać im regularnie znać, że robią super robotę.

Wsparcie finansowe NIE OZNACZA, że musisz zawsze robić przelew na konto czy zakładać profil na jakimś portalu sponsorskim z regularnymi wpłatami.

Możesz wesprzeć twórcę kilkoma prostymi działaniami, za które NIE MUSISZ płacić, a jemu pomogą na tym, co tworzy, zarobić.

Jak to zrobić? Jak kogoś wesprzeć, by tworzył więcej dobrych i wartościowych treści?

Wspieraj i reaguj w social mediach na wszystko, co twórca robi: lajkuj, komentuj, oglądaj jego całe filmy (od początku do końca), spędzaj na stronach dużo czasu, udostępniaj, wysyłaj wiadomości, napisz do niego, że robi dobrą robotę.

Gdy robimy coś więcej niż samo OGLĄDANIE tego, co nagrał, wysyłamy twórcy bardzo prosty sygnał: RÓB WIĘCEJ DOBREGO CONTENTU. Twórca dostaje solidny, motywacyjny kopniak w tyłek.

Przecież każdy z nas nosi nieco pychy, PO TO TWORZYMY, żeby nas czytano / oglądano i żeby CZYTELNIK / ODBIORCA docenił naszą pracę.

Każda aktywność, jaką wykonujemy pod jego treściami, to wiadomość w stylu:

Stary, podoba mi się to, co robisz. Rób tego więcej. Ja Ci z chęcią zapłacę swoim czasem i zaangażowaniem. Zrobię dużo, żebyś mógł na tym, co robisz, zarabiać pieniądze. Tylko trzymaj poziom. Bo właśnie dlatego Cię wspieram — że robisz to tak dobrze.

Jak nasze działania, nawet nie związane z przelewaniem pieniędzy, pomagają mu zarabiać?

Jeżeli twórca zarabia na tym, co „produkuje”, ma najlepszą motywację, żeby tworzyć dalej.

Ale, co ważne, żeby zarabiał, niekoniecznie musimy robić mu przelewy!

Kiedy poświęcamy czas spędzony w internecie na jego twórczość, nabijamy mu statystyki. A to sprawia, że widzą to algorytmy, które mogą pokazywać jego materiały kolejnym osobom. Ściągamy do niego kolejnych widzów / czytelników. A oni dalej nabijają statystyki. Koło samo się nakręca.

Być może ktoś z tych nowych osób, które dzięki Tobie do niego trafią, zostanie jego patronem i będzie go regularnie wspierał lub kupi coś u niego w sklepie.

Dobre statystyki mogą przekonać reklamodawców, by chcieli z nim wejść z płatną współpracą. A obejrzane przez nas reklamy — zasilają jego konto.

Naszą aktywnością dajemy mu motywację i poczucie stabilności. To pozwoli mu tworzyć lepiej i więcej materiałów. Nie musi wtedy stać przed dylematem: wybrać twórczość czy pieniądze — bo twórczość zapewnia mu pieniądze. A twórca rozumie, że zarabia właśnie dlatego, że ten poziom trzyma.

Jak zatem to zrobić, żeby dzięki nam twórca więcej zarabiał? Niżej znajdziesz nieco bardziej szczegółową rozpiskę:

1. Pomóż robić zasięgi i daj znać algorytmom, żeby pokazały viralowo te treści jak największej liczbie odbiorców

Algorytmy dzielą treści na takie, które angażują odbiorców, oraz na te, które nie angażują (a nie na te, które są „dobre” lub „niedobre” — pisałem o tym szerzej w artykule).

Jeżeli my, jako odbiorcy, będziemy częściej aktywni przy fajnych materiałach niż przy tych niefajnych, wzrośnie szansa, że algorytmy zapewnią tym pierwszym darmowe zasięgi.

Co twórca zyskuje, dzięki temu, że oglądam, lajkuję i komentuję jego posty / filmy / artykuły?

Kiedy biorę smartfon do ręki i odpalam jakieś social media czy YouTube’a, to przy minimalnym wysiłku mogę sprawić, że mój ulubiony twórca:

  • ma lepsze statystyki (nowi obserwatorzy, więcej wyświetleń),
  • dociera do nowych obserwatorów, a to zwiększa szanse, że oni nabiją mu lepsze statystyki (i pomogą docierać… do nowych odbiorców),
  • dociera do nowych obserwatorów, więc może ktoś z nich coś kupi u niego w sklepie lub zostanie jego patronem,
  • wie, że ktoś docenia jego pracę (a przecież tworzymy po to, by nas podziwiano, czytano i oglądano),
  • więcej zarabia na reklamach za wyświetlenia (więcej wyświetleń filmów = więcej kasy z reklam),
  • ma łatwiej zachęcić reklamodawców do wykupywania reklam (im więcej wyświetleń i obserwujących, tym chętniej reklamodawcy wchodzą we współpracę).

A skąd algorytmy mają wiedzieć, że warto podbijać te treści, które mi się podobają?

Skoro wiem DLACZEGO warto wspierać twórców swoją aktywnością, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie JAK to zrobić?

Zasada jest prosta.

KAŻDA interakcja z postem / rolką / filmem powoduje, że pomagam robić darmowe zasięgi.

Tak, by algorytm „zobaczył”: to, co robię i „pomyślał”:

Aha, to się ludziom podoba, warto pokazać to większej liczbie osób, bo wtedy spędzą więcej czasu w aplikacji wiec zobaczą więcej reklam!

Poświęć więcej czasu na dobre treści. I olewaj te słabe

Wystarczy więc więcej czasu spędzać na przeglądaniu tych lepszych treści, zamiast rozwalać sobie mózg jakimiś paskudnymi zapychaczami.

Skoro i tak spędzasz czas w tych gównianych social mediach, to spędzaj go i mądrzej i pożyteczniej.

W ten sposób będziesz nabijać statystyki i wyświetlenia tym lepszym materiałom oraz wysyłasz sygnał do algorytmów, że to właśnie te ciekawe warto promować.

Jak podbijam zasięgi spoko ziomom, co to tworzą dobry przekaz elo bęc?

  • Scrolluję tablicę i zatrzymuję na poście,
  • Zostawiam lajk, komentarz (im bardziej rozbudowany, tym lepiej), udostępnienie,
  • Dodaję profil do ulubionych / obserwowanych,
  • Oglądam materiał od początku do końca bez przerw,
  • Czytam opis / artykuł od początku do końca,
  • Wielokrotnie wracam do tej samej treści żeby ją obejrzeć / przeczytać,
  • Kopiuję link i wysyłam znajomemu…
  • I tak dalej…

Pełną listę rzeczy, które sprawiają, że algorytmy wiedzą, że mają robić darmowe zasięgi, znajdziesz tutaj: co algorytm musi „zobaczyć” w Twoich postach, żeby zrobić Ci gigantyczne, darmowe zasięgi?

Zaznaczam, że nie chodzi mi tu o patouwielbienie i natychmiastową reakcję na każdy materiał. Nie chodzi mi o to, żeby u Twórcy miesięcznie zostawiać 100 komentarzy, udostępniać każdy jego materiał i stać się takim internetowym stalkerem.

Fantazym nigdy nie jest zdrowy.

Dlatego długoterminowo staram się zostać obserwatorem, który regularnie, aczkolwiek umiarkowanie swoją aktywnością wspiera to, co twórca dla mnie przygotował.

2. Napisz dobre słowo — bezpośrednio do twórcy

Każdy lubi, kiedy ktoś czasem klepnie go przyjacielsko w plecy i powie: Dobra robota!

Podoba Ci się to, co autor robi? Pomogło Ci to? To mu o tym napisz! Wyślij wiadomość, maila. Zostaw komentarz.

Możesz też dopisać swoje przemyślenia, podzielić się historią, opowiedzieć, co materiał Ci dał, jak zmienił Twoje życie albo po prostu napisać, że dzięki autorowi dobrze spędzasz czas.

Taki kopniak przydaje się zwłaszcza w momentach, gdy pojawia się kryzys i twórca zastanawia się:

Czy warto dalej ciągnąć ten wózek i czy to ma sens? Czy komuś się to przydaje? Czy ktoś to czyta? Ktoś ogląda? A może odpuścić to wszystko w cholerę i iść hodować na przykład… marchew?

Wyświetlenia, lajki i statystyki to jedno. Ale to bezpośredni kontakt z człowiekiem, który siedzi po drugiej stronie ekranu, daje najlepszą motywację, żeby dalej tworzyć.

I trzymać poziom treści.

Nie bądź tylko nabijaczem statystyk. Daj mu znać, że te wyświetlenia nie biorą się z kosmosu, ale że tam, po drugiej stronie ekranu, siedzi żywy człowiek, który docenia to, co twórca robi.

3. Podeślij linka znajomemu / znajomym / czytelnikom

Jest jakiś materiał, który może się podobać lub przydać Twoim bliskim / znajomym? Poprawi im samopoczucie, zdrowie? Sprawi, że ich dzień stanie się lepszy, a życie łatwiejsze? Wyślij go bliskim / przyjaciołom / rodzinie.

Sam jesteś twórcą, gdzieś publikujesz i doceniasz robotę innych? Poleć jego materiały / profil u siebie. Wspomnij o nim w rolce, artykule, relacji, wyślij polecajkę w newsletterze.

Opowiedz o nim swoim odbiorcom. Wyjaśnij, za co go doceniasz i jak Ci pomógł.

Pomożesz twórcy z zasięgami, może przysporzysz mu nowych obserwatorów, a Twoim bliskim / obserwatorom pomożesz rozwiązać problem i sprawisz, że ich życie stanie się lepsze.

To prosty system, w którym każdy wygrywa.

4. Kupuj w sklepie twórcy

Potrzebujesz jakiegoś przedmiotu / usługi, które możesz kupić od twórcy, bo ma założony własny sklep? To kup właśnie u niego. Dzięki temu pokażesz mu, że warto tworzyć treści, bo może na nich dodatkowo zarobić.

5. Zgłaszaj kradzieży treści — czyli jeżeli ktoś treści twórcy wrzuca jako własne

Jeżeli widzisz, że ktoś podszywa się pod konto twórcy, którego lubisz (np. ostatnio często widzę tak kopiowane materiały Sołtysa Lubelszczyzny), zgłoś to w social mediach i poproś o usunięcie.

Fajnie jest poczuć się jak dzielny padawan, który rusza na pomoc, gdy widzi, że ktoś pasie się jak świnia na pracy osoby, która go inspiruje.

Zwykle to nie działa, ale to nie znaczy, że nie warto walczyć…

Może i system zgłaszania kradzieży treści w social mediach działa do dupy, przebiega w sposób żmudny i trudny (np. na Facebooku praktycznie niemożliwe jest wskazanie profilu, z którego pochodzą ukradzione treści) i po trzech minutach od wypełnienia zgłoszenia machniesz ręką i pójdziesz sobie w pizdu, ale — trzeba to szczerze przyznać — same firmy potrafią ignorować zgłoszenia kradzieży na potęgę. Możesz raportować do usranej śmierci, a pirackie materiały i tak będą hulać jak dzikie świnie w żołędziach.

No chyba, że jakimś cudnym wyjątkiem zgłoszenie zostanie przyjęte — wtedy masz dużą szansę na to, że firma podziękuje Ci za zgłoszenie, a potem napisze, że złodziejska strona nie narusza zasad.

Jeżeli korporacje olewają nasze zgłoszenia czy to znaczy, że mamy się poddawać?

Korporacja Twoje zgłoszenia w większości będzie miała w rzyci. Czy to oznacza, że odpuszczamy walkę? Absolutnie nie wolno nam składać broni!

Ja podchodzę do tego tak:

Nie zawsze jestem w stanie zmienić świat. Ale jeżeli chcę go zmienić — jak śpiewał Dezerter — muszę zacząć od siebie.

Nawet jeżeli to nic nie da, to i tak spoko żyje się z myślą, że nie siedziałem na tyłku i nie jęczałem, jakie to te internety są straszne, tylko przynajmniej próbowałem coś zrobić.

Mimo wszystko, im więcej osób będzie takie treści zgłaszać, tym większa szansa, że uda się przełamać systemową niechęć i takie złodziejstwo ukrócić.

6. Korzystaj z linków afiliacyjnych

Link afiliacyjny to mechanizm, w którym twórca zamieszcza link lub daje autorski rabat na produkt lub usługę z innej firmy (ja na przykład tak zarabiam na biurach księgowych online czy programach do wysyłania newsletterów).

Kiedy kupujesz za pomocą linku lub kodu udostępnionego przez twórcę, zarabia on prowizję. Firma, która z nim współpracuje, również zarabia, bo sprzedaje swoje produkty, a dodatkowo widzi, że taka reklama ma sens (i może zamówić u niego kolejną kampanię).

Blokady głupich stron działają cacy, ale jak ktoś komuś kranie treści lepiej zgłosić.

7. Oglądaj reklamy na YouTube — darmowy i szybki sposób, żeby Twórca zarabiał

Oglądanie reklam na YouTube to najprostszy i najłatwiejszy sposób, żeby twórca dzięki Tobie zarobił. I nic Cię to nie kosztuje.

Więcej o tym pisałem w artykule Dlaczego oglądam reklamy na YouTube i dlaczego warto, żebyś Ty też to robił?

A czy twórca może dużo zarobić na takich reklamach? Przy dużej liczbie wyświetleń to całkiem godziwe pieniądze. Zatem każde Twoje wyświetlenie materiału ma KOLOSALNE znaczenie.

Zobacz, ile można zarobić na wyświetleniach reklam na YouTube.

Jak widać na reklamach można zarobić. Może nie kokosy, ale zawsze coś tam wpadnie.

8. Zostań patronem / sponsorem czyli płać twórcy za to, że robi dobrą robotę (najlepsza rzecz jaką możemy zrobić)

Najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić, żeby internet był lepszym miejscem to płacić ludziom za to, że Poświęcają swój czas na tworzenie dobrych treści.

Lajki, udostępnienia, komentarze i zasięgi są spoko. Ale żeby mieć prawdziwą motywację do tworzenia dobrych, jakościowych materiałów, jako twórca muszę na nich zarabiać.

Nie muszą to być jakieś szalone kwoty. 20 zł na miesiąc też robi robotę.

Większość twórców prowadzi specjalne konta na dedykowanych serwisach, dzięki którym możemy im przelewać pieniądze w podziękowaniu za to co nagrywają / piszą.

Oczywiście bezpłatne metody, o których wyżej pisałem, też pomagają.

Ale nie oszukujmy się — co przelew, to przelew.

Jedna złotówka na koncie motywuje bardziej niż 100 lajków.

Za coś trzeba kupić jedzenie. Za coś trzeba opłacić rachunki.

Jeżeli ktoś tworzy hobbystycznie i nie zarabia na tym, co robi, to zawsze balansuje między:

  • pracą,
  • rodziną,
  • milionem innych spraw,
  • a czasem na tworzenie.

Zwykle nadchodzi taki moment, że twórca dochodzi do ściany i mówi sobie:

Lubię to, sprawia mi to frajdę, ale to zżera mi za dużo czasu. Za coś muszę żyć. Coś z tym trzeba zrobić.

I musi wybierać.

Albo odpuszcza twórczość, albo tworzy rzadziej / mniej, lub — co najgorsze — dryfuje w rejony, które zapewnią mu większe zasięgi, zarobki i poklask. Czyli obniża poziom, spłyca przekaz, zaczyna robić treści mniej merytoryczne, bardziej clickbaitowe — takie, które skupiają się na emocjach i zasięgach.

Sci Fun zarobki patronite
Skaj Fan jest moim ulubionym twórcą w internecie i jak widać, całkiem nieźle jest wspierany przez liczne grono fanów.

Żeby nie było, że tylko się mądrzę… Sam wspieram

Chcę podkreślić, że wszystkie wymienione w tym artykule sposoby regularnie uprawiam.

Ale najważniejsze jest to, że co miesiąc pewien procent dochodów przeznaczam na wsparcie Twórców, którzy mi się podobają.

Kwotę, która mi zostaje, dzielę na 6 i robię przelew wybranym autorom na pół roku do przodu, żeby dostawali regularne wpłaty co miesiąc.

Dlaczego tak?

Jakoś tak czuję, że bardziej cieszyłaby mnie regularna kasa wpadająca co miesiąc niż jeden duży przelew z góry.

Wolę też wesprzeć kilku autorów mniejszymi kwotami, niż jednego jedną, dużą (chcę jak najwięcej osób zachęcić do tworzenia).

Na dzień napisania tego artykułu wspieram tak 15 twórców.

Żeby nie było – tu lista jednego z portali, na którym wspieram twórców.

Wsparcie nie musi być dane raz na zawsze…

Pamiętaj, że tę bazę ulubionych i wspieranych twórców można aktualizować. Autorzy też zmieniają poglądy / poziom przekazu. Mają do tego pełne prawo, ale to nie znaczy, że trzeba za nimi ślepo podążać.

Może się nagle okazać, że ktoś zacznie Cię nudzić, drażnić, zmieni formę przekazu, tak by łacniej zdobywać poklask tłuszczy.

Nic nie jest dane raz na zawsze i nie ma w tym nic złego, gdy w pewny momencie z kimś się pożegnasz (co sam też kilkukrotnie robiłem).

Jesteśmy skazani na zgównienie… Ale walczyć (mimo wszystko) warto!

Do końca dobijemy nieco pesymistycznym akcentem.

Nie będę Cię oszukiwał.

Nie wierzę w to, że uda nam się sprawić, że dożyjemy dnia, w którym w internecie będzie więcej tych dobrych, wyważonych, wartościowych treści.

Termin zgównienie (Enshittification), wymyślił Cory Doctorow. Zwrócił uwagę na to, w jakim kierunku dryfuje internetowa rzeczywistość. Zauważył on, że w internecie coraz częściej premiowane są treści najprostsze, najbardziej krzykliwe i najbardziej emocjonalne — a nie te najbardziej wartościowe.

Zgównienie internetu to proces, w którym jakość przegrywa z klikalnością.

Nie dlatego, że ludzie nagle stali się głupsi. Nie dlatego, że twórcy masowo postanowili robić syf. System premiuje to, co wywołuje reakcję i emocje — a nie to, co ma wartość.

Dlaczego?

Cały ten zalew gównotreści, mądrości celebrytów będących niczym ta miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący, kultu influencerów, informacyjnej patologii, clickbaitów, dezinformacji, pogardy dla nauki, ten festwial socialowej płytkości nienawiści jest możliwy tylko dlatego, że ma za sobą potężne zaplecze finansowe i olbrzymie grono cynicznych osób, które zrozumiały, że im bardziej przestrzeń w internecie przypomina szambo, tym łatwiej i tym więcej na niej się zarabia.

W interesie korporacji, POLITYKÓW, osób decyzyjnych, menadżerów, wydawców jak i twórców, którzy dostarczają „rozrywkę” wątpliwej jakości, jest to, żeby ten stan rzeczy nawet nie tyle utrzymać, ale zgównić jak tylko się da.

Treści ambitne wymagają skupienia. Czasu. Czasem ciszy i refleksji. Zarówno po stronie twórcy jak i odbiorcy. Nie klikają się tak dobrze, jak treści oparte na emocjach.

Właściciele korporacji widzą, że zgównione treści mocniej nakręcają odbiorców (zobacz po co ludzie wchodzą na social media), sprawiają, że ludzie spędzają więcej czasu w social mediach, mocniej się angażują, więcej klikają i więcej oglądają — a przez to widzą więcej reklam i pomogą korporacji więcej zarobić.

Twórcy zaś widzą, że materiał dopracowany, merytoryczny, z research’em, robi 1/10 zasięgu materiału zrobionego na emocjach. Więc, żeby zaistnieć, żeby wygrać z innymi rywalizację o uwagę odbiorcy, żeby mieć lajki, wyświetlenia (a potem kontrakty reklamowe), trzeba tworzyć takie treści.

Ten system generuje za DUŻE I ZA ŁATWE pieniądze, by cokolwiek zmieniło się na lepsze.

Przykład?

Z reguły autor ciekawego, popularnonaukowego filmu na YouTube, na który poświęcił długie godziny researchu i przygotowań, nie dostanie z reklam i wpłat od widzów nawet promila kwoty, jaką patocelebrytka zgarnie na gali MMA za to, że kogoś zwyzywa, opluje i wejdzie na 30 sekund do ringu.

Więcej pisałem o tym w tekstach: po co istnieją social media oraz rozsądny dietetyk czy fitinfluencerka od raka w bikini. Wydaje mi się, że będą dość dobrym uzupełnieniem tego artykułu.

Ale czy to oznacza, że mamy się poddać?

Ale ja uważam, że właśnie ten fatalizm nie zwalnia mnie z odpowiedzialności. Nie mogę machnąć ręką i powiedzieć, że ta walka nie ma sensu.

Właśnie dlatego muszę jeszcze mocniej wspierać tych, którzy poświęcają swój czas, energię i pieniądze, by iść pod prąd i robią dobrą robotę.

Najprościej jest siąść, załamać ręce i powiedzieć, że nic się nie da z tym zrobić.

I tylko stękać i narzekać jak to zły ten internetowy świat.

Jeśli chcę zmieniać świat, muszę zacząć od siebie. I Ciebie też do tego zachęcam.

I to jest dokładnie ten moment, w którym sprawiamy, że internet robi się lepszym miejscem

Jeżeli masz twórców, których lubisz, kochasz, szanujesz i chcesz, żeby tworzyli lepiej więcej — wybierz parę metod z tego artykułu i.. od jutra zacznij to robić.

Małymi kroczkami. Regularnie.

Jeżeli już poświęcamy czas na ten internet, to poświęcajmy go mądrze. Nie marnujemy go na słabe treści. Wspierajmy dobrych twórców.

Aktywność, lajkowanie, komentowanie, oglądanie, czytanie czy regularny przelew to najuczciwsze sposoby, żeby się odwdzięczyć za to, że ktoś poświęca swój czas i pozwala nam się rozwijać, dbać o zdrowie lub dostarcza dobrej rozrywki.

Wejdziesz za mną na tę ścieżkę?

I na koniec prośba… Podeślij ten artykuł choć jednemu znajomemu

A na koniec — jeżeli uważasz, że warto podążać ścieżką, którą zarysowałem w tym artykule — nie oczekuję, że zrobisz mi przelew (nie po to go pisałem), ale będzie mi miło, jako twórcy, jeśli klepniesz mnie w plecy i napiszesz w komentarzu: „Dobra robota”, a także podeślesz ten artykuł znajomemu lub swoim obserwatorom.

$s
Autor
Radek Klimek
Tworzę treści. Jestem mistrzem w opowiadaniu, wymyślaniu i ubarwianiu historii.

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera, otrzymuj informacje o nowych artykułach, odbierz dostęp do ponad 60 wzorów dokumentów, szablonów, grafik i Exceli.

Zostaw komentarz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pobierz darmowy, gotowy wzór polityki prywatności i wykorzystywania plików cookies na stronę internetową małej firmy, strony autorskiej lub bloga.

Uzupełnienie wzoru zajmie Ci kilka minut. Wystarczy wpisać w nim Twoje podstawowe dane.
Nasz wzór polityki prywatności jest prosty, czytelny, ZAWSZE aktualny, 100% zgodny z prawem.

Cześć jestem Radek i witam Cię na blogu SardynkiBiznesu.pl! Znajdziesz tu artykuły poświęcone najważniejszym zagadnieniom związanym z prowadzeniem małej firmy: marketing, prawo, księgowość, public relations, zarządzanie i IT. Mamy nadzieję, że dzięki nam oszczędzisz dużo nerwów, czasu i pieniędzy, a prowadzenie biznesu stanie się prostsze. Więcej

Pobierz BEZPŁATNY 

wzór polityki prywatności + 

materiały marketingowe 
dla małej firmy

 

POBIERZ!

Wypełnij formularz. Materiały otrzymasz OD RAZU.