Tym wpisem chciałbym Cię namówić, żebyś od początku do końca oglądał/a reklamy na YouTube. Zawsze. Bez pomijania. Serio. Serio. Bo, choć to nieco absurdalne, taka prosta (choć irytująca) czynność, może sprawić, że w internecie pojawi się więcej (i częściej) wartościowych materiałów.
Od początku do końca oglądam (i nie pomijam) reklamy na YouTube. Czy wszystko ze mną w porządku?
Czy jestem takim totalnie marketingowym świrem i nie mam nic lepszego do roboty, bo oglądam REGULARNIE reklamy na YouTube i nie klikam w button „pomiń”?
Otóż nie, a nagłówek nie jest clickbaitowy. Może zawiera jedno ważnie niedomówienie.
Oglądam od początku do końca reklamy na YouTube wyłącznie u twórców, których uznam za wartościowych (takich jak SkajFan, Smartgasm, TrashingMadPL czy wszystkie produkcje Walaszka).
A do tego NIE korzystam z żadnej wtyczki (AdBlocka) ani przeglądarki, która sprawia, że mam zablokowane wyświetlanie reklam.
Po co oglądam reklamy na YouTube? Żeby twórcy mogli zarobić
Dzięki mojemu oglądaniu reklam autorzy zarabiają na swojej twórczości. A pieniądze to jeden z najlepszych i najpewniejszych motywatorów dla nich, żeby tworzyć więcej. Zwłaszcza na początkowym etapie, kiedy nie mają kontaktów reklamowych ani sklepu.
Zapał do tworzenia jest ważny. Ale zawsze warto go podlać jakąś porcją gotówki.
Bo nic tak nie napędza do działania i tworzenia wartościowych treści, jak to, że za to, że ktoś te nasze treści ogląda, automatycznie, „bez wysiłku”, dostajemy co miesiąc na konto automatyczny przelew.
Bez pieniędzy, twórca, który nie ma naprawdę silnej motywacji, szybko się wypali i stwierdzi, że owszem tworzenie na YouTube jest fajne, ale jedzenie i opłacanie rachunków jest jeszcze fajniejsze.
A jeżeli chce się nagrywać dużo, ciekawie, to pożera to tyle czasu, że tej kasy na te rachunki zaczyna brakować.
Dlatego też, co może być kontrowersyjne, nie jestem przekonany do tego, żeby korzystać z oprogramowania blokującego reklamy wyświetlanie reklam YouTube.
Uważam, że finalnie, przez takie programy, tracą twórcy, którzy mogliby tworzyć więcej, częściej i ciekawiej.
Jak działa to całe zarabianie na YouTube?
A jak twórcy zarabiają na tym całym YouTube?
YouTube, żeby zmotywować twórców do regularnego tworzenia, płaci im za wyświetlenia reklam. Za każdym razem, kiedy podczas oglądania filmu na YouTube włącza Ci się jakaś irytująca reklam, jeżeli ją obejrzysz (i NIE klikniesz w przycisk POMIŃ) twórca otrzyma z niej 45% lub 55% dochodu netto.
Im więcej reklam obejrzysz i im dłuższe będą te reklamy — tym więcej zarobi twórca.
Jeżeli reklamy będziesz pomijać, twórca NIC nie dostanie.
Oglądanie reklam to najłatwiejszy (i bezpłatny) sposób, żeby wspomóc ulubionych autorów
Jeżeli masz ulubionego autora, którego pracę doceniasz, oglądanie reklam podczas jego filmów jest najłatwiejszym (I BEZPŁATNYM) sposobem, żeby go wesprzeć.
Jeżeli o mnie chodzi, nie każdego jestem w stanie wspomóc przez serwisy patronackie (gdzie przelewam co miesiąc określoną kwotę jako formę podziękowania za twórczość). Nie od każdego też kupię rzeczy w autorskim sklepie, żeby mógł sobie w ten sposób dorobić.
Nie mam na to ani możliwości ani ochoty.
A obejrzenie serii reklam dla mnie, jako widza, to najłatwiejsze, najszybsze i najprostsze rozwiązanie.
Nie wymaga ode mnie żadnego wysiłku – może tylko trochę zaciśnięcia zębów przy kolejnej wersji reklamy rozemocjonowanej chińskiej sieciówki, z dubbingiem nałożonym tak, że myślę, iż ta rewolucja AI nie ma prawa się udać.
Zatem oglądaj reklamy. Nie dla YouTube’a. Dla twórców.
No dobra, ale to kogo oglądać? Kto to jest ten cały „wartościowy twórca”?
A kim jest taki „wartościowy twórca”? W trakcie czyich filmów warto oglądać reklamy?
Dla mnie wartościowy twórca jest kimś, kto robi dobre, ciekawe, merytoryczne materiały, które jakoś tam, górnolotnie mówiąc:
- zmieniają Twój świat na lepszy lub
- wprawiają Cię w dobry nastrój.
To osoba, dzięki której Ty lub ktoś z Twojej bliskich jest:
- zdrowszy,
- szczęśliwszy,
- mądrzejszy,
- weselszy,
- o szerszych horyzontach (lepszego określenia dla filmów związanych z hobby nie znalazłem),
- zrelaksowany,
- lub bogatszy.
To trochę droga donikąd, ale… co nam innego pozostaje?
Oczywiście, to podejście polegające na oglądaniu reklam do utraty tchu ma też swoją mroczną stronę.
YouTube, widząc, że ludzie oglądają reklamy jak dzikie świnie, będzie ich wpychał więcej i wydłużał ich średni czas. No ale tak już działa świat – nic nie może być idealne.
Więc skoro mam się jakoś wpisać w to korporacyjne równanie, to niech, chociaż obie strony na tym zyskają.
Oglądam reklamy, bo jako widz dostanę więcej merytorycznych materiałów, a twórcy, których lubię – więcej pieniędzy.
A poza tym, może się to komuś nie spodobać, ale YouTube też musi za coś utrzymać ogromną infrastrukturę do trzymania tych wszystkich filmideł, tak by można je było oglądać mniej lub bardziej „za darmo”.
A ile można zarobić na tych reklamach na YouTube?
Przy naprawdę dużych zasięgach mogą to być zacne kwoty. Zobacz, jak to wygląda u klienta, któremu robię marketing na YouTube: ile można zarobić na reklamach na YouTube.
A na koniec artykułu chciałbym Cię zostawić z jedną myślą.
Twórcy głupich filmów zarabiają na nich tak samo, jak ci od wartościowych
Pamiętaj, że twórca, BEZ WZGLĘDU na to, jakie emocje wywołują w Tobie filmy, I TAK NA ZARABIA NA REKLAMACH!
Co to oznacza?
Nawet jeżeli jakieś durnoty dla tak zwanej „beki”, odpalasz durne filmy twórcy, którego NIE CIERPISZ, które powodują u Ciebie złość, rozdrażnienie, smutek, tylko po to, żeby go wyśmiać lub utwierdzić w tym jaki jest głupi… to on I TAK, zawsze, na tym zarabia.
Jeżeli masz szlachetne pobudki i Twoja aktywność sprowadza się do tego, żeby pisać komentarze, kłócić się, by uświadomić pod głupim filmem autora i jego widzów, że nie mają racji, to on I TAK na tym zarabia.
Dla algorytmu Twoja motywacja i to, w jakim celu oglądasz filmy, nie mają znaczenia. Liczą się tylko nabite wyświetlenia.
Smutne, co nie?
Ponieważ durne treści mają w internecie zdecydowaną przewagę nad tymi wartościowymi, niestety oznacza to, że istnieje spore grono ludzi, którzy cynicznie zarabiają na swojej głupocie ciężkie pieniądze – a to wyłącznie dzięki wyświetlaniu reklam, które oglądają głupsi od nich widzowie.
Ty marnujesz czas, a ten debil po drugiej stronie, z którego się śmiejesz i którym gardzisz, od którego czujesz się lepszy… na tym zarabia.
A dodatkowo ma dzięki Tobie większe zasięgi i dociera do jeszcze większej liczby osób (bo KAŻDA Twoja aktywność pod jego treściami podbija zasięgi).
I to dzięki Tobie będzie tworzył jeszcze więcej, jeszcze głupszych filmów.
I jeszcze więcej zarabiał.
Retorycznym pytaniem jest: kto zatem finalnie wychodzi na debila?
Jak sobie więc z tym poradzić? Jak reklamami nie wspierać głupków?
Oglądać więcej reklam na wartościowych filmach u wartościowych autorów. I ignorować głupich twórców. Teraz i na wieki wieków amen.




Cześć jestem Radek i witam Cię na blogu SardynkiBiznesu.pl! Znajdziesz tu artykuły poświęcone najważniejszym zagadnieniom związanym z prowadzeniem małej firmy: marketing, prawo, księgowość, public relations, zarządzanie i IT. Mamy nadzieję, że dzięki nam oszczędzisz dużo nerwów, czasu i pieniędzy, a prowadzenie biznesu stanie się prostsze.