Jak przestałem ćpać social media? 5 prostych kroków

author: Radek Klimek

Mimo że jestem gościem, który potrafi robić firmom milionowe zasięgi w social media (wyłącznie siłą algorytmu, bez płacenia za reklamy) i który dzięki social media co miesiąc zarabia ciężkie tysiące, to rzadko z Facebooka czy TikToka korzystam dla własnej „przyjemności” (cudzysłów celowy).

Pilnuję tego, by w wolne chwile bezmyślne scrollowanie nie stało się bezrefleksyjnym, odruchowym sposobem na zabicie czasu.

Dlaczego?

Nie będę oryginalny.

Poza piciem alkoholu, prowadzeniem firmy, przetworzonym żarciem, małżeństwem, jeżdżeniem co tydzień z psem do weterynarza, Walentynkami, robieniem szopy na drewno (bo żydzę 200 zł więcej na gotowca z Castoramy), wychowaniem dzieci, życiem, portalami streamingowymi, pracą, uprawą domowych pomidorów, organizacją wakacji, obsługą klientów, niewygodnym materacem, koszeniem trawy, regularnym myciem — mało co rozpieprza nam życie na własne życzenie tak jak social media. Ale to temat na inny newsletter.

Ostatnio porównałem korzystanie z social media do walenia wódy, a dzisiaj chciałbym Ci pokazać, jak sobie ułożyłem toże mimo iż sociale zapewniają mi chleb powszedni (i oby tak zostało na wieki wieków), to nie spędzam każdej wolnej chwili z nosem przyklejonym do ekranu smartfona.

Może też Ci się to przyda, jeżeli czujesz, że te TikToki i Facebooki wyrywają za duże kęsy z Twojego życia. I czas najwyższy to uporządkować.

Wypracowałem taki sensowny kompromis – pięć krótkich zasad, żeby tyle, ile się da, odciąć się od tych sociali, ale też gdzieś tam z nich korzystać (skoro się z tego żyje):

1. Nie oglądam głupotek. To najprostsza rzecz na świecie

Po pierwsze, mam takie podejście, że pilnuję się, żeby tych postów, vlogów, rolek, relacji po prostu nie oglądać. Świadomie.

I pewnie teraz zakrzykniesz: ŚWIETNA RADA, WUJU! TO JEST GENIALNE!

Wiem.

Dziękuję.

Doceniam.

Ale jeżeli leczysz alkoholika, to pierwszym krokiem jest to, żeby powiedział sobie: mam problem, jestem alkoholikiem, muszę z tym skończyć, to niszczy mi życie.

Oglądanie głupich rzeczy w internecie – tak samo jak alkohol – sprawia, że na własne życzenie sami sobie robimy krzywdę.

Po pierwsze primo — pilnuj się sam człowieku!

Jak więc sobie tej krzywdy nie robić? 

Nie oglądać. Dać sobie po łapach. Wejść w tryb autokontroli. Pilnować się. Codziennie. Co kwadrans. Do znudzenia.

To jest najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić.

Bo przecież WIESZ, że ta rolka, w którą klikniesz, jedyne co zrobi, to skradnie Ci kilkanaście sekund życia i zachęci do kliknięcia kolejnej. Równie krzykliwej. I równie głupiej.

I wiesz, że na jednej się nie skończy. Ale mimo to poświęcisz 5–10–15 minut na oglądanie rzeczy, które może i stymulują, ale kompletnie NIC nie wnoszą do Twojego życia.

Jasne, może jakieś są zabawne. Może i jakieś zawierają jakieś tam porady (ale, tak szczerze, skorzystasz z nich, czy tylko pomyślisz: Aha, to ciekawe! Kiedyś na BANK muszę to wykorzystać!).

Ale większość z nich będzie przesiąknięta głupotą, złem i złośliwością.Lub wygenerowana przez AI – tyleż ciekawa, co fałszywa. Byle tylko wywołać w Tobie emocje.

Nie zyskasz nic, poza stanem permanentnego zmęczenia i złością na siebie, że po raz kolejny dałeś / dałaś się nabrać.

Wiesz, że tak się stanie, bo stało się tak już milion razy. I ten będzie milion pierwszym.

Wiesz, że jak w kwadrans obejrzysz taki maraton trzystu filmów czy postów, to po chwili 99,9% z nich nie będziesz pamiętać.

Nic nie zyskasz, nie zmobilizujesz się do czegoś konkretnego, a jedyne co, to będziesz czuć wyrzuty sumienia, że ZNOWU TO SIĘ STAŁO.

Zebranie się do jakiejkolwiek aktywności będzie tytanicznie trudne.

Nie wierzysz?

To teraz, z głowy — podczas czytania tego newslettera — przypomnij sobie 10 ostatnich materiałów, jakie widziałeś / widziałaś na social media. I przypomnij sobie te z wczoraj i przedwczoraj.

O czym były? Czego się dowiedziałaś / dowiedziałeś? Co w nich było takiego, że Twoje życie stało się lepsze (jesteś zdrowsza, szczęśliwsza, masz więcej pieniędzy, poprawiło się Twoje zdrowie lub relacje z bliskimi)?

Debilem nie jest ten, kto jest dumny ze swej głupoty, ale ten, kto debilowi na głupocie pomaga zarabiać

Zatem — zawsze, jak sięgam po telefon, żeby zabić czas — warto uruchomić w sobie takiego złego diabełka, który siedzi na ramieniu i wrzeszczy do ucha z całych sił:

Hola hola, zły człowieku! Na pewno tego chcesz? Chcesz płacić swoimi minutami prezesowi korporacji za kolejny jacht? Chcesz oglądać ludzi, których nie znasz, jak opowiadają o rzeczach, które Cię nie obchodzą? Chcesz płacić swoim czasem i robić zasięgi debilom, którzy są dumni ze swojej głupoty? Chcesz marnować najcenniejszą walutę, czyli swój czas, na to, żeby Tobie ktoś mógł zarabiać na swojej głupocie?Zastanów się. Jeżeli jedna osoba chwali się, że jest debilem, ale na tym zarabia, bo ktoś ogląda jej filmy, pomaga jej robić zasięgi, pokazuje algorytmowi i sponsorom, że warto dawać jej pieniądze, bo ma dużo wyświetleń,a druga śmieje się z niej, ale swoją aktywnością pomaga jej zarabiać — to finalnie, kto naprawdę wychodzi na głupka?

Chcesz być znowu zmęczony, rozdrażniony, wściekać się na siebie, że odłożyłeś naprawdę ważne rzeczy na oglądanie takiego syfu? Chcesz, oglądać ich materiały, po to, żeby dostawali pieniądze reklam z filmów a sponsporzy ładowali w nich kasę, bo między innymi dzięki Tobie mają takie super zasięgi? Jeżeli tak — to oglądaj. Jak jesteś debil, to oglądaj. Ale nie jęcz i nie stękaj potem, że się nie wyrobiłeś i na nic nie masz siły. Bądź dorosły i weź to na klatę. Pretensje możesz mieć tylko do siebie. Ja ostrzegałem.

Zawsze staram się pamiętać, że sięgnięcie po telefon to prosta droga, by wpaść w taką spiralę permanentnego oglądania.

To naprawdę dużo daje, kiedy PRZED rozpoczęciem przywołam się w głowie do porządku.

I wtedy — nawet jeżeli jakaś rolka krzyczy:

OBEJRZYJ MNIE, WAŻNE, PILNE, ZABAWNE, NIE MOŻESZ MNIE POMINĄĆ!!! —
to im bardziej mnie zachęca, im bardziej budzi zaciekawienie, intryguje, wręcz ZMUSZA, żebym ją obejrzał — tym mocniej staram się ją ignorować.

Nie zawsze się udaje, ale osiąganie sukcesu w takich postanowieniach nie polega na tym, żeby mieć skuteczność 100%, ale na tym, że — pomimo tego, że raz czy milion razy dało się ciała — to mimo to, cały czas wraca się na właściwą ścieżkę i pilnuje od nowa.

2. Musi być konkretny cel…

A kiedy już biorę telefon do łapy, żeby odpalić social media, to muszę mieć jakiś cel. Sprawdzam, co się dzieje na profilach, które prowadzę (odpowiedzi, statystyki) lub dodaję jakąś treść (post, rolkę), odpisuję na wiadomości.

Jeżeli odpalam apkę jak Facebook, to aktywność w social media musi być konkretna i NAPRAWDĘ związana z pracą.

3. Wolę być aktywnym odbiorcą

Kiedy chcę korzystać z social media z konkretnym, chcę być AKTYWNYM, a nie pasywnym odbiorcą treści.

Co to znaczy?

Staram się nie pozwalać na to, żeby algorytm mi podsuwał treści za każdym razem, gdy korzystam z telefonu. Czyli nie oglądam rzeczy, które mi wskakują na tablicę z automatu.

Jak to robię?

Pomijam je.

Jeżeli chcę coś sprawdzić, mam jakiś cel, problem, szukam pomysłu lub inspiracji — to robię to świadomie, jako konkretne zadanie.

Na przykład robię sobie „godzinę inspiracji” i wtedy przeglądam treści innych twórców: mądre, głupie, śmieszne, ładne, brzydkie — związane i niezwiązane z moimi profilami.

Ale robię to z konkretnym, inspiracyjnym celem.

Zapisuję pomysły dotyczące tego, co ja mógłbym poprawić w treściach, które tworzymy.

Zwracam uwagę na to, jakie są rolki, tematy, jakie są przejścia, jak są zrobione napisy, jakie są otwarcia, jak się przyciąga uwagę, jakie są opisy — wszystko, co może mnie napakować wiedzą.

Takie scrollowanie bardziej przypomina zadanie w pracy niż oglądanie dla zabicia chwili.

Przykładowo: gdybym był ratownikiem medycznym, to zapisałbym sobie 4–8 profili ratowników z Polski i świata, przejrzał je, wybrał i raz na miesiąc robił sobie takie kilkugodzinne tournée, przeglądając na każdym rolki z poradami, jak udzielać pomocy, historiami z wypadków — i zapisywał sobie najciekawsze rzeczy.

Wracałbym też do tych najciekawszych i odświeżał je, żeby wiedza nie uciekała.

4. Inspiracji szukam poza social media

To, że oglądam nałogowo materiałów na social media, nie oznacza zamykam w bańce i udaję, że po prawie 20 latach w branży już wiem wszystko. Że jestem takim supermarketerem, który nie musi trzymać ręki na pulsie i nie potrzebuje się rozwijać ani szukać inspiracji.

Marketing jest akurat taką dziedziną — zwłaszcza w dobie AI — która ciągle się zmienia i którą trzeba śledzić.

Więc cały czas staram się rozwijać, ale bardziej „tradycyjnie”.

Mam dużą, skumulowaną bazę wiedzy, do której mogę wracać: kursy, artykuły, książki.

Bardzo często, by łapnąć inspiracji, wystarczy wrócić do czegoś, co już raz przeczytaliśmy czy przerobiliśmy, bo sporo wiedzy umyka i warto to odświeżyć.

A jeśli chodzi o bieżące śledzenie — dla mnie o wiele większą wartość ma słowo pisane niż film czy rolki.

Bo tekst mogę przeczytać kilka razy, mogę wrócić, zaznaczyć fragment, skopiować i zapisać sobie w bazie wiedzy.

Łatwiej mi się uczy i zapamiętuje z tekstu pisanego niż z filmów.

Jakoś litery łatwiej wskakują mi do głowy, moszczą sobie gniazdo i zostają na dłużej.

Dlatego czytam bardzo dużo newsletterów.

Newsletter jest dla mnie najlepszym źródłem wiedzy — uporządkowanym, łatwym do zapisania, odświeżenia, zapamiętania i wdrożenia.

Rolki, nawet jeśli mają ciekawą treść, to sposób, w jaki są serwowane — szybkie przejścia, cięcia, wybuchy, błyski — męczą i rozpraszają.

I nawet jeśli coś wyłowię, to ciężko mi cokolwiek zapamiętać.

Bo treść może być OK, ale forma kompletnie nie służy przyswajaniu wiedzy.

5. Mniejsze zło, czyli świadomie pozwalam sobie na odrobinę dekadencji

Pogodziłem się z tym, że nie da się całkowicie odciąć od social mediów, jeśli się w nich działa zawodowo.

Więc gdzieś czas na nie trzeba wcisnąć — ale na moich, jasno opisanych zasadach.

Nie chcę być antysocialowym świrem, który nagle, z dnia na dzień, podejmuje decyzję o cyfrowej kastracji i całkowicie odcina się od technologii na to końca życia (a to przecież już nie tak długo!).

Kiedy coś wrzucam na kanały, publikuję, odpowiadam na komentarze — wtedy wyświetlają mi się rolki innych twórców.

I w tym momencie, sporadycznie, faktycznie oddaję się w szpony algorytmu.

Celowo i z premedytacją zanurzam się w taką guilty pleasure (czyli robienie czegoś, co wiemy, że jest złe, ale sprawia nam przyjemność).

Ale pilnuję się, żeby nie obejrzeć więcej niż 2–4 materiały.

Przy czym — nie łykam tego jak leci — część też przeskakuję lub blokuję (opowiem Ci kiedyś, jakie materiały pomijam).

Nie jest to rozwiązanie idealne, ale świat tak działa, że wszystkie idealne porady działają tylko w wyobraźni osób, które ich udzielają.

A tak — wybieram mniejsze zło: śledzę, co się w tych internetach całych dzieje, ale nie rozwala mi to połowy dnia.

Pięć minut daje mi dokładnie tyle samo inspiracji i pomysłów co dwie godziny scrollowania.

A plus jest taki, że nie jestem przestymulowany i łatwiej mi się zabrać za kreatywną robotę.

I nie martwię się tym, że przez to umknie mi jakaś superporada albo superkonstrukcja, nie dostrzegę zmian, trendu, peron odjedzie i moje materiały staną się przestarzałe.

$s
Autor
Radek Klimek
Tworzę treści. Jestem mistrzem w opowiadaniu, wymyślaniu i ubarwianiu historii.

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera, otrzymuj informacje o nowych artykułach, odbierz dostęp do ponad 60 wzorów dokumentów, szablonów, grafik i Exceli.

Zostaw komentarz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pobierz darmowy, gotowy wzór polityki prywatności i wykorzystywania plików cookies na stronę internetową małej firmy, strony autorskiej lub bloga.

Uzupełnienie wzoru zajmie Ci kilka minut. Wystarczy wpisać w nim Twoje podstawowe dane.
Nasz wzór polityki prywatności jest prosty, czytelny, ZAWSZE aktualny, 100% zgodny z prawem.

Cześć jestem Radek i witam Cię na blogu SardynkiBiznesu.pl! Znajdziesz tu artykuły poświęcone najważniejszym zagadnieniom związanym z prowadzeniem małej firmy: marketing, prawo, księgowość, public relations, zarządzanie i IT. Mamy nadzieję, że dzięki nam oszczędzisz dużo nerwów, czasu i pieniędzy, a prowadzenie biznesu stanie się prostsze. Więcej

Pobierz BEZPŁATNY 

wzór polityki prywatności + 

materiały marketingowe 
dla małej firmy

 

POBIERZ!

Wypełnij formularz. Materiały otrzymasz OD RAZU.