Na czym się skupić w marketingu, żeby jak najszybciej zacząć zarabiać?

author: Radek Klimek

Kiedyś napisałem całkiem niezły (nieskromnie się pochwalę) artykuł, w którym pokazałem, że dresiarska fraza „masz jakiś problem” jest przyzwoitym punktem wyjścia do stworzenia podstaw planu marketingowego dla małej firmy.

Dzięki niej wprost dowiadujemy się, czego brakuje klientom i co, od strony marketingowej, warto w naszej firmie poprawić lub wprowadzić.

Czyli tworzymy zarys działań, dzięki którym klienci zaczynają od nas kupować.

Ale kiedy tę listę problemów mamy już ułożoną, pojawiają się wątpliwości:

  • W co włożyć ręce?
  • Od czego zacząć?
  • Które działania realnie pomogą nam więcej zarobić?
  • W których działaniach utopię czas i pieniądze,  nie przyniosą efektów i warto je od razu odpuścić?

Dzisiaj pokażę Ci 4 kluczowe obszary, na których warto się skupić i od których warto zacząć wprowadzanie poprawek.

Czyli zaczniemy przekuwać marketing na konkretne działania, tak by ruszył z kopyta i pomógł Ci więcej zarobić.

Lecimy!

1. Sygnały od klientów

To bardzo mocny wskaźnik. 

Nie musisz weryfikować danych, badań, zgadywać ani domyślać się, co robić w tym całym marketingu, kiedy klienci wprost Ci mówią:

  • czego potrzebują, 
  • co im przeszkadza, 
  • czego im brakuje,
  • i co doceniają.

Jeśli słyszysz od kilku osób z rzędu, że:

  • na coś narzekają, 
  • coś im się bardzo podoba, 
  • coś jest dla nich ważne, 
  • coś ich wkurza, 
  • coś robi na nich wrażenie,

to zdecydowanie warto nad tymi rzeczami popracować, czyli: 

  • wprowadź nowości, jeśli czegoś jeszcze nie masz, 
  • popraw, jeśli coś już masz, ale można to zrobić lepiej, 
  • zmień, jeśli ta rzecz kuleje u Ciebie tak samo (lub gorzej) niż u konkurencji.

Pamiętaj!

Nie rzucaj się na usłyszane poprawki jak piranie na kawałek udźca kapibary opuszczany na linie w brunatny nurt Amazonki.

Nie wszystkie „wnioski i zgłoszenia” będą wymagały reakcji.

Może się okazać, że w niektóre włożysz mnóstwo pracy i energii, a efekt będzie mizerny. Zawsze zastanów się, przemyśl i policz, zanim zaczniesz wdrażać te poprawki.

Jeśli tylko jeden klient na 100 na coś narzeka – odpuść. 

Może to być „Smerf Maruda”, którego misją życiową jest uprzykrzanie życia przedsiębiorcom i marnowanie ich czasu oraz pieniędzy na poprawki, z których nikt nie skorzysta.

2. Genialne olśnienia (moje ulubione)

Czasem, jak grom z jasnego nieba, walą nas prosto w łeb proste pomysły z gatunku: Przecież to takie proste! Jak mogłem tego wcześniej nie zrobić?

Moja praktyka pokazuje, że na 99,99% warto je wprowadzić, ponieważ można je zrobić szybko, łatwo i błyskawicznie się zwracają. 

Ich jedyny minus to fakt, że potem, przez pół roku, męczy nas to, że wprowadziliśmy je tak późno. 

Może to być: 

  • dzwonienie lub pisanie do klientów po usłudze, żeby dopytać, jak wrażenia,
  • kończenie rozmów z klientami z prośbą o dodanie opinii na Google Maps,
  • dodanie cennika na stronie, 
  • wprowadzenie nowej usługi lub produktu do sprzedaży (które chodziły Ci po głowie od jakiegoś czasu), 
  • podniesienie (w końcu) cen, 
  • przypięcie postu o mnie na górze Instagrama lub Facebooka, żeby nowi klienci mogli się od razu z nim zapoznać,
  • napisanie sobie skryptu rozmowy z klientem przy odbieraniu telefonów, żeby nie zapomnieć o ważnych rzeczach, o których trzeba opowiedzieć, 
  • znalezienie specjalizacji i niszy, 
  • przygotowanie szablonów maili w odpowiedzi na najczęstsze pytania (żeby ułatwić sobie robotę).

3. Raz i spokój (na długo)

To działania, które w dłuższej perspektywie ZAWSZE działają, i których NIGDY nikomu nie chce się robić (choć warto).

To rzeczy, w które raz trzeba włożyć sporo pracy, ale zrobisz je raz i masz je z głowy na resztę życia. To są usprawnienia, które w dłuższej perspektywie (+1 rok) zawsze gwarantują stały, stabilny i bezwysiłkowy (!) dochód.

Zmiany z gatunku „raz i spokój” przypominają trochę dochód pasywny, bo po zrobieniu wymagają minimalnych poprawek (raz na pół roku / rok), a działają obok firmy, niezależnie, bez Twojej uwagi. Są jak kula śniegowa — bez wysiłku i Twojego zaangażowania pomagają pozyskiwać nowych klientów.

Co to może być?

Przedsiębiorcy nie chcą się za to zabierać, bo nigdy nie ma na to czasu i zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia, a efektów nie widać od razu. Ale w dłuższej perspektywie te zmiany ZAWSZE zaprocentują!

4. Małe cegiełki

Powtarzalne, niemalże niezauważalne rozwiązania, które można wprowadzić w 30 sekund i zostaną już na stałe, bo w kolejnych działaniach wystarczy je skopiować. Im więcej ich będzie — tym lepiej. .

Może to być:

  • podawanie cen, kiedy publikujesz coś w social mediach o produkcie/usłudze,
  • dodawanie do każdego postu wezwania do akcji (zadzwoń, zapytaj, zamów),
  • użycie 3-4 głównych kolorów w banerach, żeby ludzie kojarzyli je z Twoją marką,
  • użycie tego samego koloru i fontu w napisach do rolki, by łatwo ją było skojarzyć z autorem,
  • używanie tych samych, charakterystycznych zwrotów, przywitań, pożegnań, otwarć postów.

Po roku z tych cegiełek zbudujesz całkiem solidny mur. 

Te 4 podejścia muszą przynosić widoczne rezultaty, czyli muszą sprawiać, że:

  1. Dotychczasowi klienci wracają do Ciebie po więcej produktów lub usług. 
  2. Pozyskujesz nowych klientów. 
  3. Zarabiasz więcej (najważniejsze) — przy czym kluczowe jest słowo ZARABIASZ (bo jak się nie kontroluje kosztów, to można sprzedawać i pracować coraz więcej, a zarabiać coraz mniej).

Tak, wiem, to niby oczywiste, ale w pogoni za zasięgami i lajkami przedsiębiorcy zapominają o tym, że tak naprawdę cały sens marketingu sprowadza się do tego, żeby… zarabiać więcej (a nie żeby mieć większe zasięgi).

Lepiej, żeby marketing przyniósł Ci 10 000 zasięgu i 1000 zł zysku niż 100 000 zasięgu i 100 zł zysku.

Zmiany, które wprowadzasz, NIE MOGĄ być zapchajdziurami!

Marketingowe zapchajdziury to takie działania, kiedy niby zabieramy się za marketing, ale tak bardziej, by udowodnić sobie, że nic się nie da zrobić, niż żeby coś faktycznie osiągnąć.

To tłumaczenia z gatunku:

  • coś tam wrzucam,
  • robię, bo inni robią,
  • robię, żeby coś tam było.

Czyli marketing ma wyczyścić sumienie i pomóc i usprawiedliwić się przed samym sobą, że coś tam robię z tym marketingiem, jakieś tam posty wrzucam, ale bez pomysłu, planu, efektu.

Czyli w sumie to bez sensu, bo nie działa.

A jeżeli masz problem i nie wiesz, jak ugryźć te 4 obszary działań i dopasować je do Twojego biznesu, pisz śmiało w komentarzu.

Pomożemy, poradzimy, podpowiemy.

$s
Autor
Radek Klimek
Tworzę treści. Jestem mistrzem w opowiadaniu, wymyślaniu i ubarwianiu historii.

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera, otrzymuj informacje o nowych artykułach, odbierz dostęp do ponad 60 wzorów dokumentów, szablonów, grafik i Exceli.

Zostaw komentarz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pobierz darmowy, gotowy wzór polityki prywatności i wykorzystywania plików cookies na stronę internetową małej firmy, strony autorskiej lub bloga.

Uzupełnienie wzoru zajmie Ci kilka minut. Wystarczy wpisać w nim Twoje podstawowe dane.
Nasz wzór polityki prywatności jest prosty, czytelny, ZAWSZE aktualny, 100% zgodny z prawem.

Cześć jestem Radek i witam Cię na blogu SardynkiBiznesu.pl! Znajdziesz tu artykuły poświęcone najważniejszym zagadnieniom związanym z prowadzeniem małej firmy: marketing, prawo, księgowość, public relations, zarządzanie i IT. Mamy nadzieję, że dzięki nam oszczędzisz dużo nerwów, czasu i pieniędzy, a prowadzenie biznesu stanie się prostsze. Więcej

Pobierz BEZPŁATNY 

wzór polityki prywatności + 

materiały marketingowe 
dla małej firmy

 

POBIERZ!

Wypełnij formularz. Materiały otrzymasz OD RAZU.