Jak podejmować trudne decyzje w małej firmie? # 2 | PODCAST 42

Jak podejmować trudne decyzje w małej firmie? # 2 | PODCAST 42

Druga część podcastu poświęcona podejmowaniu trudnych decyzji w firmie. W poprzedniej zająłem się tematem obiekcji i tego jak sobie z nimi poradzić, dzisiaj czas na zastanowienie się jak przygotować się do procesu podejmowania trudnych decyzji, by całość poszła szybko i sprawnie.

Jak podejmować trudne decyzje w małej firmie – przesłuchaj i pobierz podcast:

Uwaga! Spisana niżej treść jest czym innym niż nagranie. NIE JEST transkrypcją odcinka. Jest jego parafrazą i streszczeniem. W podcaście pozwalam sobie na większą swobodę, więcej porównań, przykładów, przemyśleń. Zachęcam do zapoznania się z dwoma wersjami, bo oba są przygotowane jako odrębne byty, nieco inne i wzajemnie się uzupełniające.

Uwaga! Sprawdź część 1 podcastu! 

To kolejny podcast, który podzieliłem na dwie części. Ten jest kontynuacją 41 odcinka – znajdziesz go TUTAJ.

W pierwszej części omawiam genezę powstania odcinka, co rozumiem pod pojęciem trudnej decyzji w firmie, odpowiadam na pytanie czy warto podejmować trudne decyzje i staram się analizować przyczyny, dlaczego trudne decyzje w firmie są… trudne. Podpowiadam też jak te obiekcje łamać. A siła tych argumentów równa się sile ciosów wyprowadzanych w Mortal Kombat.

W dalszej części artykułu znajdziesz spisane streszczenie odcinka (najważniejsze rzeczy wybrane z podcastu), nagranie w formie mp3 do pobrania na dysk, linki do stron z podcastami, gdzie można go przesłuchać online  i nagranie wraz z prezentacją na YouTube. Szczegóły w spisie treści – sprawdź niżej.

Spis Treści
Zwiń
Rozwiń

2. Rozważenie argumentów i jak najszybsze działanie

Podjęcie decyzji to jedno, czym innym natomiast jest przekonanie siebie do jej racjonalności. To normalne, że pojawiają się wątpliwości, i że te wątpliwości będą nas powstrzymywać przed działaniem. Warto więc zastanowić się jak uspokoić swoje sumienie.  Moim zdaniem to najtrudniejszy etap. Argumenty, których szukamy, nie służą przekonaniu innych, ale są potrzebne przede wszystkim do tego, byśmy przekonali samych siebie.

Jak sobie można ułatwić ten proces?

1. Spisanie za i przeciw 

Na zwykłej kartce można wypisać sobie wszystkie argumenty za i przeciw podjęciem decyzji. Możesz do tego też dopisać od razu możliwe rozwiązania / odczucia.

Najlepiej spisać je jak najbardziej szczegółowo i konkretnie.

Dlaczego warto to właśnie użyć formy pisemnej, a nie pozostawić ich w głowie jako luźny ciąg myśli?

Zakładam, że proces podjęcia trudnych decyzji będzie rozłożony w czasie – to takie działanie, z którym trzeba się „przespać” przez kilka nocy. Chodzi o to, by myśli i argumenty, o których tylko się myśli „nie uciekły” – gdy są spisane, łatwiej do nich wracać:

  • Łatwiej dojdziesz co jest sednem problemu i znajdziesz możliwe rozwiązania
  • Łatwiej będzie Ci wracać do spisanych wcześniej rozważań – nie umknie żaden szczegół, argument
  • Łatwiej będzie się kogoś poradzić (przyjaciela, kogoś z rodziny) i opowiedzieć mu o swoich wątpliwościach. Osoba taka może zasugerować rozwiązanie
  • Łatwiej będzie się przygotować do trudnych tłumaczeń i rozmów
  • Łatwiej będzie Ci spojrzeć z boku i racjonalizować decyzję – gdy rozważamy jakiś problem wyłącznie w głowie, dominują przede wszystkim emocje. A emocje w biznesie bywają bardzo złym doradcą.

Rozważając za i przeciw nie zapomnij o dopisaniu motywacji! Łatwiej będzie wtedy znaleźć rozwiązania.

Motywacją mogą być odpowiedzi na następujące pytania:

  • Czemu chcę coś zmienić?
  • Co zawodowo chcę osiągnąć?
  • Jaka forma pracy jest dla mnie najlepsza?
  • Jak wygląda mój idealny dzień pracy?
  • Jak mają wyglądać moje zarobki?
  • Na czym chcę zarabiać?
  • Co jest największym problemem? A co tylko drobnym uniedogodnieniem?
  • Czego potrzebuję?
  • Co decyduje o zmianie?
  • Co mnie męczy?
  • Co mi przeszkadza i irytuje?
  • Co jest dla mnie najważniejsze? Czas? Pieniądze? Rozwój? Wolność? Atmosfera w pracy?

Wszystkie te elementy przydadzą nam się do spokojnego przeprowadzenia rozmów i ułożenia planu działania (o tym dalej).

2. Co się stanie gdy tego NIE zrobię 

By mocniej się zmotywować się do działania, można tez nakreślić (również na kartce) krótkie scenariusze wydarzeń: co wydarzy się, jeżeli podejmę decyzję tak szybko jak to możliwe, jak zmieni się moje życie, jak się będę czuł oraz co się stanie, jeżeli będę tę decyzję odwlekał lub podejmę ją w dłuższej perspektywie czasowej.

Ważne!

Mam tutaj na myśli negatywne konsekwencje jakie mnie czekają w przypadku braku działania,  a nie prognozowanie przeszkód z jakimi będzie trzeba się zmierzyć.

Przykład 

Czujesz, że czas zmienić model oferowanych usług, bo się wypalasz. Przed decyzją powstrzymują Cię tylko zarobki i wysokość regularnie wystawianych faktur. Pytanie brzmi: czy za dwa lata, nie będziesz żałował/a NIE podjęcia decyzji? Czy nie okaże się, że wraz z czasem motywacja finansowa okaże się za słaba? Że jedyne co Ci zostanie to żółć w gardle i frustracja? I swój projekt wdrożysz później, nie mogąc sobie darować, że nie podjąłeś / podjęłaś decyzji wcześniej? Czy tych dwóch lat nie będzie Ci brakować?

Przykład 2

Czułem, że jeżeli nie odejdę z klub Krav Maga w tym sezonie – zrobię to na pewno w kolejnym. Nie widziałem możliwości, by tendencja braku zapału się odwracała. Kiedy jeszcze były zajęcia stacjonarne, brakowało mi przede wszystkim czasu, nie wyrabiałem się i byłem nerwowy. Po co więc było odwlekać to, co było nieuniknione i tak musiało nastąpić? Po roku pewnie miałbym do siebie pretensje, że przemęczyłem kolejny sezon (ze szkodą dla studentów, szefa, mojej rodziny i mnie samego).

3. Przemyślenia, konsultacje i spojrzenie z zewnątrz 

Jeżeli w otoczeniu jest ktoś bliski, komu ufamy  i możemy się poradzić – warto zwierzyć się z wątpliwości. Być może ta osoba podpowie jakieś rozwiązanie, utwierdzi w  słuszności przekonania. Taki drugi głos bywa bardzo pomocny. Trzeba tylko zachować rozsądek i dystans do drugiej opinii. Tak by porada pozostała poradą, by na jej podstawie wyrobić sobie własne zdanie.

Warto też dać sobie trochę czasu i wracać do problemu wielokrotnie, by spojrzeć nań na świeżo, z innej strony. I tu pomocny będzie fakt, gdy gdy wszystko będziemy mieli spisane.

Warto też spojrzeć na naszą decyzję z perspektywy innych osób, której będzie dotyczyć – jak się będą z tym czuli, jak wpłynie na nich, czego mogliby ode mnie oczekiwać. Łatwiej będzie wtedy przeprowadzać trudne i konieczne rozmowy.

Infografika dotycząca argumentów przekonania siebie do podjęcia trudnej decyzji.
W podjęciu trudnej decyzji tak naprawdę najtrudniej przekonać samego siebie.

4. Decyzja na chłodno 

Ostatecznej decyzji lepiej nie podejmować gwałtownie, pod wpływem nastroju, chwili wydarzeń i emocji (zwłaszcza tych negatywnych). Można zrobić coś, czego będziemy żałować, albo powiedzieć nieco za dużo. Lepiej się odciąć, odsapnąć, na spokojnie wszystko rozważyć i wybrać pewną, bezpieczną ścieżkę.

5. Jak najszybsze działanie  

Mimo, że trudną decyzję trzeba dobrze rozważyć, warto dążyć do jak najszybszego jej wdrożenia. Im dłużej będzie trwał okres zawieszenia, tym trudniej będzie zacząć i będzie nas dopadać coraz więcej wątpliwości. Dlatego jak najszybciej warto zrobić ten pierwszy mikrokrok. Zaczynamy do jakiejś mikroskopijnej decyzji, która rozwinie się w poważne, dalekosiężne skutki.

Można też rozważyć ścieżkę „ani kroku w tył”. Jeżeli będziemy mieli świadomość, że nie możemy się cofnąć do punktu wyjścia, motywacja do zmian i zapał będą dużo silniejsze.

Czy w podejmowaniu takich decyzji warto bawić się w tabelki, ustalanie proporcji, punktacji i próby matematycznego znalezienia rozwiązania? Tak by odpowiednim decyzjom przypisać punktacje i próbować sobie matematycznie zracjonalizować decyzje?

Uważam, że to nie ma sensu. Często argumenty dotyczą różnej materii i trudno będzie znaleźć jeden, uniwersalny klucz, którym da się je liczbowo opisać. Takie działanie może nam bardziej zaszkodzić niż pomóc – bo co zrobimy jak wynik cyfrowy powie nam, że nic nie trzeba zmieniać, podczas gdy całe wnętrze zdaje wyć z nerwów i popychać nas do zmian?

Przykład: 

U mnie zastosowanie powyższych punktów wyglądało w następujący sposób.

Decyzję o odejściu od prowadzenia treningów Krav Maga rozważałem dwa tygodnie. Spisałem sobie w na kartce wszystkie argumenty za i przeciw, zastanowiłem się co mi najbardziej przeszkadza (punktów było kilkadziesiąt, ale głównie chodziło o zobowiązanie związane z regularnym prowadzeniem treningów i konieczność poświęcenia czasu, bez możliwości delegowania tego na inne osoby). Dyskutowałem tę kwestię z Anią, Mamą i dwójką najlepszych kumpli. Gdy zdecydowałem, że na 100% chcę to zrobić, od razu przystąpiłem do działania. Najpierw poinformowałem Michała (właściciela klubu), spotkaliśmy się i powiedziałem mu o swojej decyzji. Od zredukowałem aktywność w klubie – wypisałem się z grup instruktorskich oraz konwersacji instruktorskich. Nie rozważałem prowadzenia zastępstw, treningów na pół gwizdka, zmniejszenia liczby godzin. Założyłem, że definitywnie kończę z prowadzeniem zajęć i zostawiam je tylko hobbystycznie, jako uczestnik.

6. Co może stać się najgorszego?

Pytanie o to co się może stać najgorszego jest kluczowe. Warto je sobie zawsze zadawać, bo rozwiąże większość naszych wątpliwości. Choć wrzuciłem ja na sam koniec w tym punkcie, by mocniej wyeksponować jego moc, uważam je za najważniejsze.

Dlaczego?

Bo większość „poważnych” problemów, jakie mogą nas spotkać w związku z podjęciem trudnej decyzji, to wydumane, lekkie przeszkadzajki, które do rangi niebotycznych przeszkód rosną tylko w naszych głowach.

Jeżeli nie opierasz biznesu o nic nielegalnego (w stylu przemyt narkotyków, które podkradłeś rosyjskiej mafii), to co tak naprawdę może stać się najgorszego? Jakie mogą być te konsekwencje? I czy w perspektywie poprzednich doświadczeń, pomyłek, Twojego całego życia i tego jak świat pędzi do przodu – naprawdę będą takie bolesne? Czy za kilka miesięcy, lat będziesz je odczuwał/a z taką samą mocą?

Ponadto warto pamiętać o tym, że jeżeli dokonujemy jakiejś decyzji i jest to decyzja błędna – to zdobywamy doświadczenie i uczymy się czegoś nowego. Kluczowe jest to, by wyciągać wnioski, tak by tych błędów nie powielać ponownie.

Druga część infografiki dotyczącej podejmowania trudnych decyzji.
„Co może się stać najgorszego” – to chyba najlepsze pytanie jakie można sobie zadać.

Przykład 1:

Chcesz założyć własną firmę, masz pomysł na biznes, ale boisz się, że firma nie utrzyma się na rynku. To się najwyżej nie utrzyma. Tyle. Nie Ty pierwszy / pierwsza będziesz musiała zamknąć biznes. Wyznaczysz sobie okres, w którym firma musi być rentowna, jeżeli się nie uda jej utrzymać – najwyżej ją zamkniesz, wrócisz na etat, wyliżesz rany i, gdy będziesz gotów, gotowa – założysz firmę jeszcze raz

Przykład 2:

Masz kontrahenta, który od lat realizuje dla Ciebie zlecenia, świetnie się z nim dogadujesz na prywatnej stopie, ale nie jesteś zadowolony z jakości usług. Ponadto zaliczył kilka poważnych wpadek. Zmieniasz zatem go na kogoś, kto jest lepszy i podchodzi do pracy profesjonalniej. Co Cię może spotkać najgorszego? To, że się na Ciebie obrazi? Trudno. Mógł myśleć wcześniej i przykładać się lepiej do pracy.

Przykład 3:

Chcesz w obecnej działalności zmienić model biznesowy i spróbować sprzedawać inny produkt, ale boisz się, że nie „chwyci”. Jeżeli nie chwyci i nikt go nie będzie chciał kupić… to nie chwyci. Tyle. Stracisz czas i pieniądze, ale nauczysz się czegoś nowego i nabierzesz doświadczenia. Przestaniesz go sprzedawać, wrócisz do poprzedniego lub rozejrzysz się za innym. Nawet najwięksi potentaci na rynku jak Google mają w swoim portfolio dziesiątki nieudanych projektów. I dalej funkcjonują i mają się świetnie.

3. Plan działania i wybranie najlepszego momentu

Idealnie będzie, gdy zmiany uda się wprowadzić w momencie, który będzie dla nas najwygodniejszy.

Właśnie dlatego nie warto podejmować decyzji pod wpływem chwili / emocji (wiem, nie zawsze się da), spontanicznego wydarzenia (na przykład nieporozumienia, kłótni).

Kluczowe jest to, by ułożyć sobie harmonogram działania i zapewnić sobie zapas czasu. Czas warto dobrze wykorzystać, zaplanować krok po kroku „życie po zmianie”. Przewidzieć możliwe scenariusze, problemy i ich rozwiązania. Można to zrobić w dwóch wariantach – optymistycznym (jeżeli wszystko uda mi się tak jak założyłem) i pesymistycznym (co najgorszego może mnie spotkać).

W nowej sytuacji, pod wpływem stresu lub presji czasu, możemy działać pod wpływem impulsu, podjąć błędne działania, z których będzie się trzeba żmudnie wygrzebać (marnując czas i energię).

Lepiej starać się wpływać na przyszłość i jakoś ją kreować, niż pozwolić na to, by otoczenie, inni ludzie i nieprzewidziane sytuacje wymuszały na mnie decyzje.

Oczywiście trzeba tu zachować odpowiedni balans – między planowaniem, a samym działaniem (tak jak wspominałem – by perspektywa pojawiających się problemów nas nie paraliżowała). Tak, by oddzielić rzeczy, które są niezbędne do zrealizowania i problemy, których prawdopodobieństwo jest bardzo duże, od tych, których prawdopodobieństwo wystąpienia jest niewielkie.

Jak szczegółowo opracować warianty rozwiązania?

To zależy: od naszej sytuacji, naszego charakteru, czasu jaki pozostał do dyspozycji, wagi postanowienia i prawdopodobieństwa wystąpienia problemu. Różne rozwiązania będą też wymagały różnego zaangażowania środków i czasu z naszej strony.

Dla mnie takim minimum to jest 3-5 jednozdaniowych punktów, możesz też wykorzystać metodę 30 pomysłów.

Przykład 

Gdy ktoś chce odejść z etatu i założyć własną firmę, zamiast działać pod wpływem chwili i emocji, lepiej będzie gdy najpierw przygotuje biznes plan, odłoży zabezpieczenie finansowe na pierwsze miesiące działalności, przygotuje ofertę, usługi, produkt, spróbuje działać równolegle (na przykład w oparciu o umowę zlecenie), rozezna się w kwestii biura rachunkowego, kosztów, płacenia ZUS, podatku. Przygotuje również swoje dotychczasowe miejsce pracy na odejście – spisze obowiązki, wdroży zastępcę, tak, by w momencie, gdy zdecyduje się założyć firmę, mieć czystą głowę i skupić się na tym co jest najważniejsze: sprzedaży produktów / usług i zarabianiu pieniędzy.

Natomiast nie będzie się przejmował tym, co się stanie, gdy padnie mu strona www, pojawi się kontrola z urzędu skarbowego, będzie miał wypadek samochodowy i nie będzie w stanie świadczyć usług. Dlatego, że są to zdarzenia o nikłym stopniu prawdopodobieństwa, którymi można się martwić dopiero, jeżeli faktycznie się wydarzą.

Takie podejście ma zdecydowanie więcej szans na sukces, niż po kolejnej kłótni z szefem wykrzyczenie mu w twarz, że jest debilem, trzaśnięcie drzwiami, wyjście przed biuro i zastanowienie się co dalej.

4. Wyjaśnienia bez palenia mostów

Prawdopodobnie w związku z trudną decyzją, będzie trzeba podjąć męczące rozmowy i podjąć działania, które będą miały negatywne skutki dla innych osób. Będzie trzeba się odnieść do negatywnych doświadczeń, kłótni, nieporozumień. Kogoś będzie trzeba zawieść, być może powiedzieć przykre rzeczy, być może kogoś narazić na straty.

Warto się do takich rozmów przygotować poprzez spisanie planu (punkt 3) i przeprowadzać je w spokojnym, merytorycznym tonie. Staraj się przedstawić i uargumentuj swoje racje, ale też staraj się zrozumieć racje drugiej strony. Nie trzeba wszystkiego negować i każdej obiekcji traktować jak personalny atak.

Sugeruję powstrzymać się od personalnych ataków, i raczej oprzeć się na faktach i czynnikach zewnętrznych, całkowicie rezygnując z emocji.

Czy mówić o wszystkich problemach i przyczynach? Czy „wyrzygiwać” wszystko co Cię uwiera? Sugerowałbym być arcyostrożnym. Zwłaszcza, przed działaniem w dobrej wierze – mając nadzieję, że mój feedback uzdrowi sytuację. Jeżeli absolutnie nie muszę czegoś mówić – nie mówię.

Oczywiście, może Cię kusić, by, zwłaszcza po nerwowych doświadczeniach, by „wygarnąć” drugiej osobie. Ale nachodzą mnie dwa przemyślenia w takim wypadku.

Takie rozgrzebywanie problemów i tak to nic nie zmieni już w Twoim  życiu zawodowym (skoro się odcinam od sytuacji i wybieram nową drogę). Feedback, nawet w dobrej wierze, często może zostać odebrany jako atak i wylewanie żalów (nawet mimo zapewnień i najlepszych chęci). Ponadto nigdy nie wiadomo jak dalej się życie ułoży – jeżeli nie ma takiej potrzeby, lepiej nie zaogniać niepotrzebnie stosunków i zostawiać po sobie złego wrażenia. Kariera zawodowa różnie się układa i nigdy nie wiadomo, czy w przyszłości jeszcze się z daną osobą nie będzie trzeba ponownie współpracować lub czy od jej opinii nie będzie zależało nawiązanie współpracy z inną firmą.

Szerzej tę tematykę omawiam w podcaście poświęconemu odejścia z pracy na etacie i założeniu własnej firmy.

5. Rozważenie innych wariantów 

Na samym początku naszej wielkiej przemiany, możemy chcieć dokonać rzeczy rewolucyjnych, czegoś co kompletnie wywróci dotychczasowe przyzwyczajenia. Z jednej strony takie podejście wydaje się normalne, z drugiej – może da się to podzielić etapami? Może, by osiągnąć cel, wystarczy pozmieniać poszczególne elementy?

Właśnie dlatego warto zdiagnozować i rozpisać sobie założenia i motywacje. Z poszczególnymi problemami łatwiej uporać się fragmentarycznie niż patrzeć na nie z perspektywy całości.

Może okazać się, że warto podzielić działanie na etapy. A może podczas rozmów uda się znaleźć jakiś kompromis? Może nie trzeba zmieniać całości? Może uda się ją zmodyfikować i znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące dwie strony?

Może uda się wdrożyć okres przejściowy, który w nieco dłuższej, ale mniej bolesnej dla wszystkich perspektywie doprowadzi nas do upragnionego efektu?

Chodzi mi to, że nie zawsze warto się zamykać się w bunkrze własnych przekonań i być otwartym na dialog i propozycje. Nie wszystkie zmiany muszą być ostre i rewolucyjne. Ewolucja (co widać na naszym przykładzie), też daje czasem radę.

Przykład: 

Jeżeli ktoś chce zmienić pracę lub założyć firmę, ale jego jedyną motywacją jest poczucie zmarnowanego dnia poprzez konieczność siedzenia 8 godzin w biurze i brak czasu na inne, rodzinno – prywatne czynności (atmosfera, szef i zarobki mu odpowiadają), może warto rozważyć wynegocjowanie pozostania na etacie w dotychczasowej firmie i przejście na system zadaniowy oparty o home office? To rozwiązanie win-win. Pracodawca nie traci wdrożonego, dobrego pracownika, a pracownik może poukładać sobie dowolnie godziny pracy (jednego dnia pracując więcej, drugiego mniej), dodatkowo oszczędzając czas na dojazdy do pracy. Wzrasta też jego motywacja, bo traci poczucie zmarnowanego podczas biurowych bezpłodnych small-talków w kuchni lub bezproduktywnego siedzenia przy komputerze do końca dniówki.

6. Naturalność wyrzutów sumienia

Po każdej radykalnej zmianie w życiu, czułem wyrzuty sumienia – bo zwykle tak bywało, że moja decyzja oznaczała dla kogoś negatywne konsekwencje. Nie wiem czy można się z tym od razu uporać, strefa emocjonalna chyba wyklucza przejście nad tym to porządku dziennego (o ile nie jesteśmy socjopatami). Emocji nie da się zracjonalizować.

Nauczyłem się, że to trzeba to przeżyć i przeżuć. Nie znam lepszej metody.

Po czasie negatywne emocje, wątpliwości, wyrzuty sumienia, bledną, stają się obojętnym wspomnieniem. Zostaje tylko radość, pewność i spokój związane z dobrze podjętą decyzją.

7. Informacja do najbardziej zainteresowanych w pierwszej kolejności

Jeżeli są osoby, które moja decyzja dotyka w największym stopniu i wpływa na ich życie / biznes – wypada ich poinformować o zamiarach na samym początku, przed innymi. Lepiej, by dowiedzieli się bezpośrednio wszystkiego od mnie, niż gdyby miały do nich docierać jakieś półprawdy, pogłoski, od osób trzecich.

Takie plotki zwykle są źródłem nieporozumień, na ich podstawie druga strona może sobie wyrobić, nie zawsze zgodny z rzeczywistością, obraz mnie, moich pobudek i mojego zachowania.

Poinformowanie wcześniej, na początku drogi, to eleganckie, szczere zachowanie, które pomoże nam wyjść z klasą i może uchronić przed nieprzyjemnościami w przyszłości.

8. Pełna autonomiczność i odpowiedzialność za podjętą decyzję

Realizacja „obowiązku informacyjnego” nie zwalnia nas z samodzielnego myślenia. Naturalnym jest to, że próbując podjąć trudną decyzję, chcemy posiłkować się zdaniem innych osób – upewnić w przekonaniu, rozważyć za i przeciw. Sama konsultacja to nic złego. Podzielenie się wątpliwościami może nam pomóc spojrzeć na problem z innej perspektywy lub dostrzec fakty, o których wcześniej nie pomyśleliśmy. Warto jednak zachować pełną samodzielność i być gotowym do wzięcia pełnej odpowiedzialności za podjęte działania.

Dobrych duszków, które mogą nas popychać do działań może być całkiem sporo: rodzina, znajomi, współpracownicy, wspólnicy, jakieś randomy z internetu (ci są najlepsi). W opowieściach, deklaracjach, przechwałkach i zapowiedziach działań każdy jest radykalnym rewolucjonistą. Jednak, gdy przyjdzie co do czego, z konsekwencjami podjętej decyzji zostaniemy sami i nikt, z osób, które tak chętnie doradzały, nie weźmie za to ani krzty odpowiedzialności. Umyją ręce, wycofają się, wzruszą ramionami lub po fakcie nagle zaczną przedstawiać problem w zupełnie innym (nieraz pozytywnym) świetle.

Sugeruję dalece idącą ostrożność w uleganiu takim niecnym podszeptom.

Bo skoro ktoś siedzi ze mną w podobnej sytuacji, ma ten sam problem, to czemu pierwszy tego nie zmieni? Czemu nic nie zrobił poza narzekaniem, pretensjami i inwektywami kierowanymi do całego świata? Ile z takich osób, które miały najlepszy przepis na nasze życie, dalej tapla się w tym samym życiowo – zawodowym bagnie, zawsze znajdując dziesiątki najróżniejszych wymówek, by nic nie zmienić?

Ponadto, jak bardzo realnie takim osobom zależy na tym, by faktycznie mi pomóc, a nie, „doradzając”, tylko leczyć swoje kompleksy?

Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy za decyzją stoją jakieś wspólne, negatywne doświadczenia: narzekanie na pracę, biznes, pracowników, dostawców, model biznesowy. Spontaniczne poddanie się takiej negatywnej narracji wspólnej niedoli może za szybko popchnąć do wdrożenia zmian (bez przygotowania i wybrania odpowiedniego momentu), zatrzeć realny obraz sytuacji lub sprowokować do działań, których będziemy potem żałować – gdy problem można było rozwiązać w dużo bardziej łagodny sposób.

Dlatego tak ważne jest, by być w pełni przekonanym do tego co się chce zrobić. By na chłodno rozważyć wszystkie argumenty i samodzielnie wybrać najlepszą drogę. I nie za nic nie dawać się podpuścić i podpierać zdaniem innych.

Bo jeżeli się uda – to będzie przede wszystkim nasza zasługa. A jeżeli nie wyjdzie – pretensje też będziemy mogli mieć wyłącznie do siebie.

Przykład

Jeżeli zdecydowałeś / zdecydowałaś się na delegowanie zadań, i okazuje się, że masz więcej pracy, bo kolejni pracownicy nie wywiązują się z zadań, nie ma między Wami odpowiedniej komunikacji – to jest to Twoja wina. Źle opisałaś oczekiwania, źle przygotowałeś procedury. Wina leży po Twojej stronie, a nie ludzi, którymi zarządzasz. I musisz się z tym pogodzić i jak najszybciej błędy poprawić.

Przykład 2

Jeżeli Twój pomysł na biznes wypalił, to nie jest o kwestia szczęścia, czynników zewnętrznych, tego, że „Tobie się udało”. To kwestia Twojej determinacji, pomysłu na biznes i pracy, jaki włożyłeś / włożyłaś w jego rozwój.

9. Hartowanie poprzez trudne decyzje

To taka słodko-gorzka pigułka na pocieszenie na sam koniec. Otrzaskanie z trudnymi decyzjami w firmie hartuje i ułatwia poradzenie sobie z kolejnymi wyzwaniami.

Czy dzięki temu, wraz ze wzrostem doświadczenia, kolejne decyzje było mi podejmować łatwiej?

Nie.

Każda z nich była inna, każda pożarła dużo energii i wymagała dużo samozaparcia. Do każdej musiałem się zebrać na nowo i na nowo się z nią uporać.

Czy z każdą kolejną decyzją czułem mniejsze wyrzuty sumienia?

Bynajmniej. Dalej musiałem je „przeżuć” i odchorować. Czasem przez kilka dni, czasem przez parę tygodni. Niektóre męczyły mnie naprawdę długo.

Ale z każdą kolejną podjętą decyzją, łatwiej mi było się przygotować do zadania, i, gdy już się ruszyło, było łatwiej przejść przez ścieżkę i uporać się tak z „kacem moralnym” jak i pojawiającymi się konsekwencjami. I to chyba była największa zaleta. I bezwzględnie, z perspektywy czasu, cieszę się, że je podjąłem. Bo wszystkie trudne decyzje, które przepchnąłem, w których zaryzykowałem, wyszły mi na dobre i uczyniły mój mikroświat i życie lepszymi. I żadnej z nich nie żałuję.

Książki, autorzy i podcasty wymienieni w tym artykule:

Pobierz podcast w mp3:

Pobierz odcinek 41 Podcastu 

Gdzie słuchać moich podcastów?

Gdzie znajdziesz więcej materiałów z Sardynek?

Jak Ci się podobał podcast? 

Jak Ci się podobają te metody łamania obiekcji? A może masz swój sposób, by radzić sobie z trudnymi decyzjami w małej firmie? Napisz w komentarzu!

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera, otrzymuj informacje o nowych artykułach, odbierz dostęp do ponad 60 wzorów dokumentów, szablonów, grafik i Exceli.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments