Opowiadamy o oczywistościach i… to żre! Czyli „nudne” filmy, które robią nam duże zasięgi

author: Radek Klimek

Ostatnio popełniłem artykuł Nudne rolki są najciekawsze, w którym próbowałem przekonać czytelnika, że jeżeli chce robić zasięgi w social mediach, to warto żeby wrzucał nudne (w jego opinii) posty, w których opowiada o tym, co „jest oczywiste”. Tamten tekst chciałbym uzupełnić o konkretne przykłady, w których na prawdziwych profilach na TikToku, YouTubie i Facebooku udowodnię, że pozornie nieciekawe filmy regularnie trzaskają po 200 000 – 800 000 wyświetleń.

Zawsze słyszę, że to „to nudne” i „po co to nagrywamy”

Moim sztandarowym projektem (jako szpecja od marketingu) jest teraz projekt Sołtys Dźwiga.

To kanał YouTube (plus wszystkie inne social media), w którym pokazujemy widzom, jak wygląda praca na ciężkich dźwigach. Dzięki niemu widzowie wiedzą, że jeżeli w Polsce chcą wynająć ciężki dźwig, to tylko ten od Sołtysa!

Odpowiadam tam za wszystko — od koncepcji i scenariuszy, przez nagrywanie odcinków, prowadzenie social mediów (Tik Tok, YouTube, Facebook i Instagram), aż po montaż rolek.

Więcej o tym projekcie opowiadam we wpisie: Sołtys Dźwiga, czyli jak robię marketing dla klienta.

Kiedy jedziemy na nagranie (nagrałem osobiście każdy długi odcinek), jestem takim scenarzystą-producentem, który nie tylko stoi „za kamerą” (praktycznie za smartfonem), ale czasem musi poprowadzić narrację: podpowiedzieć, co trzeba powiedzieć, przypomnieć, co mieliśmy zrobić, pilnować, żeby nic ważnego nam nie umknęło.

Czasem też muszę poprosić o wytłumaczenie czy doprecyzowanie jakiegoś terminu.

I nie zliczę, ile razy od Aleksandra (czyli tego „gościa od dźwigów”, co tam się wypowiada na filmach) słyszałem:

  • po co to tym ludziom mówić,
  • stary, każdy to wie, przecież to oczywiste,
  • dobra, przecież wiem,
  • nie no, weź przestań, o tym nie będziemy mówić, bo mnie wyśmieją, że muszę to tłumaczyć (w domyśle inni operatorzy),
  • nuuuda, takie nagrywanie to jest gnój, a ja na to kładę… (i tu pada niecenzuralne, rymujące się słowo na „ch”, którego ze względu na charakter bloga pozwolę sobie nie zacytować).

Spokojnie. Powiedz to jeszcze raz. Tak, żebym zrozumiał

Nasze nagrywanie wygląda tak, że podczas pracy co kilkanaście minut ja proszę, żeby Aleksander wyjaśnił, co robi w danej chwili. W odpowiedzi on się piekli i mówi, że to debilizm i oczywistości i „na pewno nie będzie o tym opowiadał”. Wtedy ja jeszcze raz powtarzam swoją prośbę. Czasem kilka razy. Do znudzenia.

Robię to tak długo, aż Olek się złamie i wyjaśni temat tak, żeby laik, czyli ja, zrozumiał, o co chodzi. Potem dopytuję o szczegóły i… często robimy drugie podejście.

Czyli proszę o wyjaśnienie wyjaśnień.

Wtedy piekli się dwa razy bardziej i, jak na rasowego budowlańca przystało, rzuci grubszym słowem. A gdy furioza wygaśnie, nagrywamy całość jeszcze raz.

Ten schemat fukania, kurwowania pod nosem i mojego cierpliwego „powiedz jeszcze raz, bo nie rozumiem, o co chodzi” powtarza się wielokrotnie na każdym nagraniu. A ponieważ jestem nieustępliwy i, niczym latarnia morska rozbryzgująca bezlitośnie chłoszczące ją białe grzywacze okrytego furią sztormu oceanu, potrafię przetrwać te napady irytacji, to nagrywamy tak długo i powtarzamy tyle razy, aż zrozumiem, o co chodzi.

Tu kluczem jest to, że ja kompletnie nie znam się ani na dźwigach, ani na motoryzacji, na tych wszystkich silnikach, Scaniach, V8, spalaniach, zaworach, przekładniach, półbiegach. Ten temat jest dla mnie… nudny. Ale to właśnie daje gwarancję, że jeżeli taki motoryzacyjny ignorant jak ja to zrozumie, to zrozumie to każdy, kto zobaczy nasze materiały.

Efekt jest taki, że:

  • mamy posty, w których opowiadamy o totalnych oczywistościach, które nużą operatorów dźwigów, za to jarają obserwatorów spoza branży (a więc 95% naszych widzów),
  • a ja w perspektywie dwóch, trzech lat, za cierpliwość okazaną podczas nagrań, będę drugim Polakiem w historii, który otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla.

To wydaje się proste i banalne…

Zanim zacząłem jeździć z kamerą na budowy, to też myślałem, że te całe dźwigi to taki banał: przyjeżdżasz, ustawiasz maszynę, rachu-ciachu, podnosisz i po sprawie. Że te podnoszenia to żadna filozofia i nawet szympans by to ogarnął.

Nie miałem pojęcia, jak trudna, niebezpieczna i skomplikowana to jest robota. Że trzeba mieć oczy dookoła głowy cały czas, być hiperczujnym, bo mnóstwo rzeczy może pójść nie tak. I wystarczy chwila nieuwagi, żeby rozwalić sprzęt, spowodować wypadek albo kogoś okaleczyć.

Do tego naprawdę, mimo że ta praca polega na tym samym, czyli podnoszeniu ładunków, każda budowa jest inna, na każdej coś zaskoczy, jest coś nowego, niespodziewanego.

Nie ma dwóch takich samych bigosów i nie ma dwóch takich samych podnoszeń

Dla kogoś, kto pracuje na dźwigach, każda z tych rzeczy jest OCZYWISTA. Tak banalna, że nie warto o niej mówić. Operatorzy zresztą w dość niewybrednych słowach często wypominają nam to w komentarzach.

Choć z boku może wyglądać to wolno i możemy mieć wrażenie, że nic się nie dzieje, to właśnie dla kogoś, kto trochę interesuje się „męskimi sprawami” takimi jak budownictwo czy motoryzacja, ale nie siedzi w tych tematach i nie ma pojęcia, jak taka praca wygląda, nasze nagrania zawierają mnóstwo ciekawostek, takich jak:

  • jak daleko dźwig stoi od ładunku (im dalej, tym mniejszy ciężar może podnieść),
  • jak wygląda dojazd, czy dźwig się nie zakopie, czy trzeba przygotować drogę dla niego, jak wygląda przygotowanie takiej drogi,
  • ile wysięgnika ma wysunięte (im wyżej jest to, po co musimy sięgnąć, tym mniejszy ciężar możemy podnieść),
  • ile ma założonego balastu (balast to obciążenie na dźwigu, musi je mieć, żeby nie przeważyło maszyny, a ten balast trzeba dowieźć, często na kilku tirach, które trzeba ustawić na budowie tak, żeby wygodnie ściągnąć i założyć na żuraw),
  • jakie są zawiesia (pasy i łańcuchy na których podpina się ładunek, muszą mieć wytrzymałość na konkretny ciężar),
  • jakie są szekle, czyli te stalowe „ucha”, o które zaczepiamy ładunek (czy są dobrane odpowiednio duże),
  • pod jakim kątem i w jaki sposób zapięte są pasy i szekle (jeżeli są pod złym kątem, ładunek może się zerwać),
  • jak wygląda podłoże pod dźwigiem (trzeba je sprawdzić i dobrze przygotować, żeby dźwig się nie przewrócił),
  • w którym miejscu i za co zapięty jest ładunek, żeby nic się nie urwało, a dźwigu nie przeważyło podczas podnoszenia…
  • i jeszcze setki (serio!) innych rzeczy, o których trzeba pamiętać.

Viralowe zapchajdziury — czyli przykłady nudnych rolek, które wykręciły (jak dla nas) oszałamiające zasięgi

No dobra, ale jak w praktyce i na twardych liczbach wyglądają wyświetlenia tych „nudnych” rolek o oczywistościach?

Wielokrotnie mieliśmy sytuację, w której wrzucaliśmy rolkę, na którą specjalnie nie liczyliśmy, w której mówiliśmy o dźwigowych oczywistościach, a okazywała się hitem i kręciła nam zasięgi po 100 000 – 500 000 wyświetleń.

Przykłady?

Proszę bardzo:

1. Zniszczone liny z dźwigów — co się z nimi robi?

Rolka o tym, co się robi ze zniszczonymi linami z dźwigów (kładzie się je w bazie i sobie leżą, aż ktoś je zabierze).

Wyświetlenia:

2. Dlaczego łap z dźwigu nie kładzie się na płytach betonowych?

Rolka o tym, że nie kładziemy łap z dźwigu bezpośrednio na płycie betonowej, ale trzeba dać podkład, bo inaczej płyta może pęknąć.

Wyświetlenia:

3. Jak się zakłada kauszę i sercówkę (czyli zabezpieczenia na liny z dźwigu)?

Rolka o zakładaniu kauszy i sercówki (takich urządzeń, żeby spiąć linę w dźwigu, co jest absolutnie podstawą w pracy każdego operatora).

Wyświetlenia:

Pierdyliard zasięgowych rolek, które były wrzucone na odczepkę

Nie zliczę, ile na Sołtysie udostępniliśmy postów, o których myśleliśmy, że nic z nich nie będzie, że to zapchajdziury, że nie ma w nich nic ciekawego, a dodamy je na szybko, tylko dlatego, że nie mamy nic lepszego na tę chwilę.

A potem okazywało się, że wykręciły nam między 10 000 a 50 000 wyświetleń na przynajmniej jednym kanale social media.

Szacuję, że mieliśmy kilkaset takich strzałów.

Co ważne.

To były absolutne podstawy rzemiosła, których operator uczy się na samym początku, kiedy zaczyna pracę z żurawiami samojezdnymi. Dla osób z branży dźwigowej nie było w nich nic odkrywczego.

Ważniejsze było to, że widzowie spoza światka dźwigów (a ci stanowią 95% naszych obserwujących) pisali: kurde, to nie takie proste jak się wydaje. Skomplikowane i bardzo, bardzo ciekawe. Pokazujcie tego jak najwięcej!

I na zakończenie… to nie jest tak, że takie rolki zawsze zrobią zasięgi

Nie zagwarantuję Ci, że każda rolka, która dla Ciebie jest nudna, stanie się zasięgowym hitem social media.

Ważniejsze jest co innego: materiały, które z perspektywy twórcy są nudne, nieciekawe, nagrane o totalnych oczywistościach, bardzo często mają potencjał, żeby stać się viralem i wykręcić po kilkaset tysięcy wyświetleń.

Jako autorzy nie kręcimy dla siebie, ale dla widzów i algorytmów. I często okazuje się tak, że to, co dla nas jest nudne i nieciekawe, dla odbiorców może stać się najciekawszą rzeczą na świecie.

Więc nie bój się robić takich rolek. Nie bój się ich wrzucać. Bo może się okazać, że warto.

Gwarantuję, że przy regularnej pracy będziesz w szoku, że takie oczywistości żrą. Śmiało publikuj je na swoich social mediach!

$s
Autor
Radek Klimek
Tworzę treści. Jestem mistrzem w opowiadaniu, wymyślaniu i ubarwianiu historii.

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera, otrzymuj informacje o nowych artykułach, odbierz dostęp do ponad 60 wzorów dokumentów, szablonów, grafik i Exceli.

Zostaw komentarz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Pobierz darmowy, gotowy wzór polityki prywatności i wykorzystywania plików cookies na stronę internetową małej firmy, strony autorskiej lub bloga.

Uzupełnienie wzoru zajmie Ci kilka minut. Wystarczy wpisać w nim Twoje podstawowe dane.
Nasz wzór polityki prywatności jest prosty, czytelny, ZAWSZE aktualny, 100% zgodny z prawem.

Cześć jestem Radek i witam Cię na blogu SardynkiBiznesu.pl! Znajdziesz tu artykuły poświęcone najważniejszym zagadnieniom związanym z prowadzeniem małej firmy: marketing, prawo, księgowość, public relations, zarządzanie i IT. Mamy nadzieję, że dzięki nam oszczędzisz dużo nerwów, czasu i pieniędzy, a prowadzenie biznesu stanie się prostsze. Więcej

Pobierz BEZPŁATNY 

wzór polityki prywatności + 

materiały marketingowe 
dla małej firmy

 

POBIERZ!

Wypełnij formularz. Materiały otrzymasz OD RAZU.